czwartek, 17 kwietnia 2014

Chapter - Nineteen [ EPILOGUE ]



- TRZY LATA PÓŹNIEJ -   


   Pub nie był specjalnie zatłoczony, ale nie mogłam powiedzieć, że był opustoszały. Przy barze razem ze mną siedziały dwie dziewczyny sączące swoje drinki z kolorowymi palemkami. Z drugiego końca baru, opierał się jakiś starszy mężczyzną z źle przystrzyżonym zarostem na jego zmęczonej twarzy. Przed nim widniał nietknięty kufel piwa. Musiał być naprawdę wykończony skoro nie upił ani jednego łyka.
   Obróciłam się do tyłu zarzucając moimi ciemno blond włosami na plecy. Poprawiłam je przekładając na lewe ramię, aby nie zasłaniały mojej prawej, nagiej łopatki odkrytej przez wycięcie w kusej, czarnej bluzce. Zrzucenie tych zbędnych kilogramów pod koniec szkoły średniej było najlepszym posunięciem w moim życiu. Uniosłam wzrok na stół bilardowy otoczony czwórką wysokich chłopaków, z tak samo śmiesznie poburzonymi włosami. Wśród nich ujrzałam Nate`a opierającego swój podbródek o zgrabny, jasnobrązowy kij. Kiedy tylko mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko i posłał buziaka w powietrzu. Zachichotałam pod nosem, wracając z powrotem do mojego drinka.
   Razem z Natem i jego kumplami postanowiliśmy się wybrać do pubu, ponieważ chłopcy byli spragnieni gry w bilard. Przyszła z nami również, jedna z dziewczyn przyjaciela mojego chłopaka, Stefanie, ale aktualnie utknęła w toalecie z typowymi, kobiecymi problemami zostawiając mnie na tę chwilę samą.
   Upiłam łyka mojej brandy, zastanawiając się kiedy Nate skończy grę i wróci do mnie. Wiem, że byłam samolubna, ale miałam ochotę wyszarpać go z rąk jego kumpli i zabrać do domu, gdzie wtuliłabym się mocno w niego i całowała płatek jego ucha. Uwielbiał kiedy moje wargi muskały go w tym miejscu.
   - Ładny tatuaż.
   - Dziękuję – odburknęłam. Obróciłam się od niechcenia do tyłu i uniosłam wzrok, momentalnie wstrzymując oddech.
   Stał sobie przede mną jak gdyby nigdy nic. Jego cyniczny, a zarazem najpiękniejszy uśmiech na całej cholernej ziemi widniał na jego słodkich wargach. Czekoladowe oczy lustrowały moją sylwetkę. Iskierki odbijały się od nich z wyrazem.
   Stał sobie przede mną jak gdyby nigdy nic z włożonymi rękoma do kieszeni ciemnych spodni, opinających jego długie spodnie. Jasna koszula spod której prześwitywały ciemne malunki zdobione jego klatkę piersiową oraz ramiona luźno zwisała na jego umięśnionym torsie.
   Stał sobie przede mną jak gdyby nigdy nic. Jak by nic nigdy się nie stało.
   Stał sobie przede mną.
   Stał sobie.
   On.
   - Wykonałem kawał dobrej roboty, nie uważasz? – Zajął krzesełko barowe tuż obok mnie, po prawej stronie i zamówił sobie kieliszek whiskey. Spoglądałam na niego spokojnie, naturalnie podczas, gdy w środku poziom mojego zaskoczenia osiągnął maksimum.
   - Z tatuażem, owszem – powiedziałam, spuszczając wzrok. Obróciłam głowę i utkwiłam spojrzenie w moim drinku. Czy ja śnię? Śnię na jawie, tak?
   - Nie sądziłem, że będziesz studiować – wydukał po chwili. – A tym bardziej nie spodziewałbym się, ze wylądujesz w Nowym Jorku.
   - Chciałam się urwać z Florydy. Nie była dla mnie – wyjaśniłam, obracając w dłoniach kieliszek z alkoholową cieczą. – Było definitywnie za ciepło.
   - Niestety dla nas, Brytyjczyków wysokie temperatury są nie do zniesienia – zaśmiał się cicho, brzmiąc na bardzo pewnego siebie. Zawtórowałam mu kontrolując swój głos po czym wzięłam głęboki oddech i zapytałam:
   - Co ty tutaj robisz, Zayn?
   - Szukałem Cię, blondyneczko.
    - Bądź zawsze przy mnie – poprosiłam. A ty? Nie raczyłeś nawet odpowiedzieć.
   - Po co?
   - Nie wiem nawet. – Wzruszył ramionami. – Myślałem o tobie, stęskniłem się.
   - Czy ty siebie słyszysz? – zapytałam, dopijając łyk brandy. – Spotykamy się jakimś cudem po trzech latach w cholernie wielkim Nowym Jorku i ty mi mówisz, że się za mną stęskniłeś?
   - Ty za mną też. – Nie zapytał, tylko stwierdził.
   - Muszę Cię rozczarować, ale nie, Zayn. – Pokręciłam głową przecząco.
   - Co tam słychać u Kierana i Polly? – zmienił temat. – Słyszałem, że się pobierają.
   - Tak, na wiosnę – potwierdziłam. Nie mogłam się doczekać ślubu moich przyjaciół. Wraz z Polly wybrałyśmy dla niej sukienkę i za każdym razem kiedy ją widziałam, zachwycałam się. Była taka piękna.
   - Mam nadzieję, ze odstąpisz mi jeden taniec. – Uśmiechnął się szeroko na co uniosłam znacząco brew do góry.
   - A przepraszam bardzo jak się tam dostaniesz, hmm?
   - Dostałem zaproszenie od Kierana, kochanie.
   - Nie mów do mnie „kochanie”, Zayn – skarciłam go, kompletnie nie przejmując się faktem, iż Kieran zaprosił Malika na jego wesele. Wielcy przyjaciele się znaleźli! Chociaż, jestem ciekawa jak garnitur wyglądałby na kruczowłosym i czy opinał…
   London, kurwa! Masz chłopaka – skarciłam się w myślach z surowością.
   - Spokojnie, Evander – zaśmiał się. – Nate nie usłyszy.
   - Skąd wiesz jak ma na imię? – zapytałam, mrużąc oczy.
   - Musiałem nadrobić zaległości w twoim życiu, blondyneczko. – Mrugnął do mnie zawadiacko w ten sam sposób, sprzed trzech laty.
   - Czyli musisz wiedzieć, że Nate i ja jesteśmy szczęśliwą parą? – podpuściłam go. Oczywiście nie miałam zamiaru mu powiedzieć, że na początku naszego związku ciągle porównywałam go z Zaynem. Najważniejsze było to, że teraz kochałam Nate`a i chciałam z nim być. To nie była szczenięcia miłość jaką darzyłam Malika, o nie. Nate był moją prawdziwą miłością i miałam nadzieję, że kruczowłosy to uszanuje.
   - Wiem, London. – Skinął głową. – Muszę z tym żyć.
   - Skąd wiedziałeś, gdzie będę? Skąd w ogóle wiedziałeś, gdzie studiuje?
   - Zapomniałaś, że siedziałem w poprawczaku i miałem do czynienia z doświadczonymi bandytami, którzy nauczyli mnie kilku sztuczek w zdobywaniu informacji. – Nie wiedzieć czemu parsknęłam śmiechem roznoszącym się po pubie. – A skoro o nich mowa to słyszałem, że wydzwaniasz do Coneza, do aresztu.
   - Tak. Planuję go też odwiedzić po zakończeniu semestru.
   - Pani przyszła adwokat odwiedza kryminalistę w więźniu. Jakie to urocze – prychnął rozbawiony, na co szturchnęłam go w ramię.
   - Nie przeginaj, Malik – ostrzegłam go.
   - Jaka waleczna się zrobiła – powiedział z przekąsem. – Będę rozpowiadał, że moja przyjaciółka gryzie.
   - Nie jesteśmy przyjaciółmi, Zayn.
   Nigdy nimi nie byliśmy.
   - Ale możemy być, London. – Jego ciemne oczy spoważniały i zatrzymały się na moich, zielonych. – Słuchaj, zmieniłem się. Ty się zmieniłaś. Obydwoje mamy czyste konta, zaczynamy od nowa. Ja chcę zacząć od nowa z tobą. Nie jako chłopak bo dobrze wiesz, że nie jestem zdolny do miłości a poza tym wiem, że jesteś szczęśliwa z tym całem Nate`m.
   - Co?
   - Chcę być twoim przyjacielem, Evander. Kimś na kim będziesz mogła polegać dzień i noc. Kimś na kogo zawsze będziesz mogła liczyć, zważając na wszystko.
   - Zayn, ja…
   - Zabrałem Ci wszystko, wiem, ale chcę to naprawić. Nie chcę już uciekać od ciebie, ja chcę być z tobą, blisko ciebie. Chcę Cię wspierać…jako przyjaciel.
   - Skarbie! – Nagle nie wiadomo skąd, u mojego boku pojawił się Nate. Pocałował mnie w policzek i oplótł ramieniem. – Kto to? – Wskazał na Zayna, który uśmiechnął się delikatnie.
   Spojrzałam z zszokowaniem na mojego chłopaka po czym na Zayna. Jego czekoladowe oczy były utkwione w moich, dlatego szybko uciekłam wzrokiem na podłogę. Co miałam powiedzieć? Co zrobić? Zaczęłam od nowa, ułożyłam sobie na nowo życie. Poszłam na studia prawnicze, miałam cudownego chłopaka, duże mieszkanie, natarczywą, ale i dbającą o mnie ciotkę, wystarczającą ilość pieniędzy, szczęśliwych przyjaciół wciąż zamieszkujących Cardiff. Czegóż chciałam więcej? Czy potrzebowałam więcej?
   Czy potrzebowałam więcej?
   W życiu nie widziałam takiego spojrzenia …
   Bo jesteś (…) piękna pod każdym względem Evander.
   Bądź szczęśliwa, to moja jedyna prośba
   Nawet jeśli tak jest, to nigdy nie będziesz mnie miała, blondyneczko.
   Sprawię, że zapomnisz o wszystkim (…) Sprawię, że zapomnisz nawet o mnie.
   - Nate, to Zayn. – Uśmiechnęłam się szeroko unosząc wzrok na kruczowłosego. – Mój dobry przyjaciel z Cardiff.
   Ryzykuję, Zayn dla ciebie. Tym razem mnie nie zawiedź.


________

   I w ten oto sposób kończy się nasza wspólna przygoda z London i Zaynem. Czy takie zakończenie miałam zaplanowane od początku? Otóż, tak; chciałam napisać jedno opowiadanie, gdzie chłopak nigdy nie kochał głównej bohaterki. Zrobiłam tak i po części jestem zadowolona, ponieważ znalazło się kilka wątków, które zapadały mi w pamięci. Oczywiście był to "kryminał", który raczej nie wypalił. Chciałam napisać coś takiego strasznego, wiecie trzymającego w napięciu, ale coś mi nie wyszło. Teraz wiem, że muszę trzymać się typowych romansów. Ale przynajmniej spróbowałam :)
Chciałabym serdecznie podziękować Wam wszystkim za to, że byliście tutaj ze mną i śledziliście moje starania. Wasze opinie wiele dla mnie znaczyły i przede wszystkim uczyły. Wiem, narzekałam nie raz że mało osób komentuje, ale tak naprawdę cieszyłam się z każdego, jednego komentarza. Jesteście naprawdę wspaniali i ciesze się, że aż 68 osób śledziło losy London i Zayna.
Na dzień dzisiejszy nie planuję nowego opowiadania, ale wszystko może się zmienić.
Jeszcze raz DZIĘKUJĘ za wszystko <3
Po raz ostatni na LOH,
Isiia.
  


27 komentarzy:

  1. oo mamo jakie emocje, hahuchdshcjsd
    czemu c z e m u, kurde myślałam że będą razem czy coś:( no ale i tak dobrze się skonczyło xD
    oby bylo nowe opowiadanie, czekaam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zakończenie. Osobiście uważam, że to opowiadanie jako kryminał ci wyszło. Fajnie, że London i Zayn zostali przyjaciółmi, a Lon stworzyła związek z Natem i ogólnie jej życie stało się szczęśliwe. Pzdr i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ISIIA JESTEŚ TAKIM JEDNYM WIELKIM TRUPEM JAK MOGŁAŚ MI TO ZROBIĆ.
    ONI POWINNI BYĆ RAZEM DLACZEGODLACZEGODLACZEGO NA LITOŚĆ BOSKĄ NIE MOGĄ BYĆ RAZEM.
    AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
    Ściskam
    Kiyoko

    OdpowiedzUsuń
  4. ehh a więc to już koniec tak ? szkoda , bardzo szkoda ;c tak fajnie mi się czytało to opowiadanie i tyle emocji było gdy czytałam nowe rozdziały i w ogóle :D
    będę tęsknić za tymi wszystkim przygodami London i Zayna <3
    fajnie że zostali przyjaciółmi i pierwszy raz czytałam bloga który skończył się w ten sposób, trochę szkoda że nie są razem ale tak też jest świetnie ;D
    mam nadzieje że zaczniesz jeszcze jakiegoś bloga czy coś bo świetnie piszesz :)
    Pozdrawiam i wesołych świąt ! xx

    OdpowiedzUsuń
  5. KONTYNUUJ PISANIE TEGO BLOGA! PLIS! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Opowiadanie boskie <3 Mam pytanko. Czy będziesz pisać kolejną część?

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurtka no. Rycze. Piekny epilog. Piekna historia. Bede za nia tesknila.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lol . Masz racje to opowiadanie jest inne . Zwsze wszystkie koncza sie ze oni sa razem a tu prosze przyjaciele . Ciesze sie ze London jakos ulozyla sobie zycie . Świetnie piszesz i mam nadzieje ze bd pisac dalej .

    OdpowiedzUsuń
  9. to było naprawdę piękne już tęsknię za tym opowiadaniem, bo szczerze je kochałam ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę. Nie wierzę, że to już Epilog. Jeszcze niedawno dodawałaś pierwszy rozdział. Jejku płaczę. Dobrze, że nie będziesz kontynuowała LOH. Jest świetne. Dzięki za pisanie tego opowiadania. :) Kocham. <3

    Zapraszam do mnie: http://okropna-rzeczywistosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Będę tęsknić za tym opowiadaniem <3

    P.S.: Zapraszam do Siebie po dawkę opisów na koolorowa.blogspot.com

    koolorowa xx

    OdpowiedzUsuń
  12. wspaniałe zakończenie <3 nareszcie dożyłam takiego opowiadania które nie kończy sie że są razem i żyli długo i szczęśliwie blablablablabla........ i tak dalej
    to opowiadanie było inne i ciesze sie z tego bo wyszło ci genialnie :)
    bedę tęsknić za tym blogiem :'(
    love you<3

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie!!! Będę płakać! Co ja gada, już płaczę! :(
    Jest mi cholernie przykro, że to już koniec tej historii.
    No, ale cóż wszystko co dobre szybko się kończy, niestety muszę się z tym pogodzić. A może jednak będziesz miała ochotę na napisanie drugiej części? Co? Wiesz ja bym była chętna do przeczytania o dalszych losach Malika i Evander :D Jeżeli chodzi o sam epilog to powiem Ci że zaskoczyłaś mnie, ale pozytywnie! Byłam przekonana, że oni będą razem. Miałam taka nadzieję, ale takie zakończenie też mi się podoba, chociaż ja bardzo lubię happy endy.
    Nie mów, że Ci nie wyszedł, bo to opowiadanie było na prawdę wspaniale. Pokazałaś nam trochę kryminału, trochę romansu i wspaniałą przyjaźń, więc wcale nie jest powiedziane, że musisz trzymać się tylko i wyłącznie romansów :D Możesz połączyć trochę tego i trochę tego bo jesteś w tym dobra, mnie się podobało i czytałabym takie coś mnóstwo razy :)
    Mam nadzieję, że stworzysz dla nas coś jeszcze!
    Trzymaj się i życzę powodzenia!
    Pozdrawiam Asiek.

    OdpowiedzUsuń
  14. Już koniec? Naprawdę spodziewałam się innego zakończenia, ale cieszę się, napisałaś coś nowego. masz prawdziwy talent dziewczyno i będzie mi naprawdę smutno, gdy skończysz z pisaniem. Dlatego mam nadzieję, że rozpoczniesz nową opowieść z nowymi bohaterami, nowymi tajemnicami, ale także z nowymi czytelnikami (oczywiście ze starymi również). Czekam z niecierpliwością na jakąś notkę zapowiadającą. Dziękuję, że stworzyłaś coś tak wspaniałego. Życzę powodzenia i nowej weny :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mogę uwierzyć, że to koniec :') Twoim zdaniem to opowiadanie nie trzymało w napięciu ? Cóż, no to się grubo mylisz ;3 Z każdym rozdziałem byłam coraz bardziej podekscytowana i dostawałam małego zawału serca ;) Myślałam, że kiedy połączysz London z Nate'm to się załamię xD I wiesz ? Jestem trochę zaskoczona, ale cieszę się z takiego zakończenia :D Najważniejsze, że wszyscy są szczęśliwi ^^ Chociaż co do Malika to nie mogę być pewna xD Może pod maską względnego opanowania pluje sobie w brodę, że przed trzema laty zostawił Evander ? Pewnie gdyba, co by było jeśli jednak by z nią został, ułożył sobie z nią życie. Ale to niestety przepadło, czasu nie cofnie. London wszystko sobie uporządkowała i to jasne, że nie rzuciłaby tego tylko dlatego, że Zayn zawitał do miasta, wyrażał skruchę i chciał do niej wrócić. Ale może ich romans jeszcze się nie skończył ? Są przyjaciółmi, Malik jeszcze może odzyskać jej zaufanie, może walczyć ! ^^ Zdaję sobie sprawę, że włażę z butami w Twoją koncepcję, ale może napisałabyś jakiś dodatek ? ;) Nic nie mam do takiego zakończenia, jednak miło by było przeczytać, że Zayn'owi jednak się udało ;3 W końcu kibicowałam mu od początku i poniosłam taką wewnętrzną porażkę xD + nie chcę się tak szybko żegnać z tą historią :') Zaraz się rozbeczę :'D Pisałam to już na wielu blogach, ale chyba muszę odświeżyć sobie listę xD No więc: Twoje opowiadanie zaliczam do pierwszej dziesiątki ^^ Spędziłam z nim masę świetnych chwil, kiedy wracałam do domu po ciężkim dniu i siadając do laptopa na mojej twarzy rozkwitał szeroki uśmiech, bo dodałaś rozdział ;3 Yhh... na szczęście zostało mi jeszcze CW *.* Mam jednak nadzieję, że napiszesz coś jeszcze :D Do zobaczenia ! ;**
    M. xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam twoje komentarze, Marta! Weź komentuj wszystko u mnie co popadnie, bo, aż chce się pisać <3

      Usuń
  16. WIESZ CO?! JAK DLA MNIE TO TA HISYORIA JEST JESZCZE NIE SKOŃCZONA, ALE NIE PRZEJMUJ SIĘ TYM, W MOJEJ GŁOWIE ROZGRYWA SIĘ KONTYNUACJA, GDZIE NA WESELU KIERANA I POLLY NASZA BLONDYNECZKA I ZAYN BĘDĄ ZE SOBĄ TAŃCZYĆ "PRZYTULAŃCA" (NIE BĘDZIE TAM NATE'A ~ NIEWAŻNE DLACZEGO PO PROSTU NIE MÓGŁ BYĆ) I MALIK ZACZNIE PRZYPOMINAĆ LONDYN JAK TO KIEDYŚ Z NIMI BYŁO, ILE TO ICH ŁĄCZYŁO (BTW W CIĄGU TYCH KILKU MSC OD SPOTKANIA W PUBUE DO ŚLUBU KIERANA I POLLY BARDZO SIĘ DO SIEBIE ZBLIŻYLI) I TAK JAKOŚ WYJDZIE, ŻE PRAEIE SIĘ POCAŁUJÀ, ALE LON NA TO NIE POZWOLI, Z EMOCJI ZROBI JEJ SIĘ DUSZNO I POPROSI ZAYNA ŻEBY WYSZLI NA BALKON, GDY JUŻ WYJDĄ:
    Z: JUŻ DŁUŻEJ NIE WYTRZYMAM.
    I POCAŁUJE LONDON
    Z: KOCHAM CIĘ
    L: PRZECIEŻ MÓWIŁEŚ...
    Z: WIEM CO MÓWIŁEM. CHCIAEM CIÈ W TEN SPOSÓB CHRONIĆ. GDYBYŚ BYŁA ZE MNĄ... NIE MOGŁEM PO PROSTU POZWOLIĆ BYŚ BYŁA ZAMIESZANA W TO CAŁE GÓWNO, KTÓRE NAZYWAŁEM ŻYCIEM. A WTEDY GDY DOWIEDZIAŁEM SIĘ, ŻE JESTEŚ Z NATEM, WIEDZIAŁEM ŻE NIA MAM SZANS, WIĘC WOLAŁEM SIĘ NIE WYCHYLAĆ. ALE TERAZ, JUŻ TAK NIE MOGĘ I BĘDĘ O CIEBIE WALCZYŁ LON. BĘDĘ WALCZYŁ, BO CIĘ KOCHAM.

    JESZCZE RAZ JĄ POCAŁUJ I WYJDZIE Z WESELA. POTEM KONIEC KOŃCÓW BĘDZIE TAKI, ŻE LON PRZEZ TO BĘDZIE MIAŁA BURDEL W GŁOWIE, ZACZNIE SYPAĆ SIĘ JEJ ZWIĄZEK Z NATEM, ON JĄ ZOSTAWI, POJAWI SIĘ ZAYN NICZYM KSIĄŻE NA BIAŁYM RUMAKU I ZOSTANĄ PARĄ (JAKOŚ).
    TAAA DA! NIE NIC. TO TYLE. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CZEKAM NA TWOJĄ WERSJĘ! MASZ CZAS DO KOŃCA MIESIĄCA *.*
      HAHAHA, NA RAZIE BEST KOMENTARZ XD

      Usuń
  17. Mimo wszystko liczyłam na drugą część. Po raz kolejny, w kolejnym opowiadaniu pozostawiłaś za sobą niedosyt. Niedosyt histori i wyczynów bohaterów. PRZESTAŃ MI TO ROBIĆ. Naprawde błagam cię, nie rób mi tego już nigdy więcej.
    Poza tym... wielkie dzięki za kolejne ff które czytałam z zapartym tchem (TCHEM?). Wiem że nigdy nie dorosnę do twpjego poziomu pisania ale mam nadzieje że będe chociaż w połowie tak dobra, i skromna, jak ty :))
    Pozdrawiam @MyDirection14
    PS Wciąż czekam na kontynuacje XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zostawiam niedosyt? No weź, na JT zrobiłam szczęśliwe zakończenie, na YI też. Normalnie, zdołowałaś mnie ;c

      Usuń
  18. Genialny ! :)
    Całuje Ola :*
    Czekam nn :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepraszam ze tu pisze ale nw gdzie . Czemu usunelas CW . To byl zajebisty blog . Wroc do jego pisania prosze .

    OdpowiedzUsuń
  20. Skarbie dlaczego usunęłaś CW? ;-;
    To było cudowne opowiadanie..

    OdpowiedzUsuń