środa, 26 marca 2014

Chapter - Seventeen


   SONG

   Moje powieki były jeszcze ciężkie dlatego nie otwierałam ich. Jęknęłam cicho i wyjęłam moją prawą ręką spod ciężkiej i wręcz duszącej mnie kołdry. Położyłam ją po drugiej stronie łóżka, mając nadzieję natrafić na ciepłą skórę Zayna. Wciąż zaspana, uśmiechnęłam się lekko na wspomnienie ostatniej nocy. Dotrzymał słowa; sprawił, ze chociaż na chwilę zapomniałam o wszystkim. Dosłownie o wszystkim.
   Zawiedziona moimi poszukiwaniami, otworzyłam leniwie oczy i zamrugałam kilkakrotnie. Kiedy moje tęczówki zlustrowały puste łóżko, niemal natychmiast wyprostowałam się do pozycji siedzącej odczuwając nagły ból w okolicach złączenia moich ud. Przygarnęłam do siebie bardziej pościel, rozglądając się po pustym pokoju. Żaluzje były zasłonięte co wyjaśniało mrok panujący w pokoju. Moje serce zaczęło szybciej bić a oczy w sekundzie zrobiły się wilgotne. Odwróciłam głowę w kierunku małej szafeczki nocnej na której stała mała, wciąż załączona lampka. Obok niej leżała moja komórka spod której wystawało coś białego. Niepewnie sięgnęłam, jak się okazało, po skrawek białej kartki, jednocześnie nawołując imię kruczowłosego:
   - Zayn?
   Kiedy odpowiedziała mi cisza, przetarłam dłońmi moje wciąż zwilgotniałe oczy i obróciłam starannie złożoną kartkę w dłoniach. Westchnęłam głośno, prostując papier. Obawiałam się najgorszego. Mimo, że najgorsze przeżyłam.
   Przygryzłam dolną wargę i spuściłam wzrok, skupiając się na pośpiesznie napisanych, niechlujnie słowach tworzących dosyć długi liścik:

   „Chciałem napisać Ci sms`a, ale uznałem, że lubisz te całe romantyczne bzdety, więc postanowiłem napisać to gówno. Sory blondyneczko, ale na nic bardziej romantyczniejszego mnie nie stać a to co zaraz przeczytasz z pewnością nie spełni twoich oczekiwań.
   Przepraszam Cię za wszystko, London. Mogłem sobie dalej siedzieć w Bradford i czekać na ten wyrok zamiast próbować oczyścić moje imię i sięgać po pomoc u twojej mamy. Mimo, iż tego nie okazywałem, jeszcze w życiu nie polubiłem tak kogoś jak jej. Miałaś wielkie szczęście, że Chelsea była twoją matką. Jest z pewnością z ciebie bardzo dumna i mocno Cię kocha. Pamiętaj o tym, mała.
   Nie wiem co powiedzieć. Gdybym musiał powiedzieć Ci to  w twarz zapewne nie powiedziałbym nic tylko wpił się w te twoje słodkie wargi. Boże, powinni Cię zabić za bycie taką słodką. Czuję się jak dupek bo mam wrażenie, że Cię wykorzystałem mimo, że tak nie było. Nie powinienem spełniać twojej wczorajszej prośby, ponieważ to mnie dobija. Pomijając fakt, iż była to świetna noc, czuję się okropnie. Przeleciał i zostawił – pewnie tak mnie zapamiętasz, skarbie. Cóż, może to i lepiej. Nie będziesz za mną tęsknić, choć ja będę i to mocno. 
   Nie powiem Ci, że Cię kocham bo tak nie jest London. Ale nie jesteś mi obojętna, znaczysz dla mnie bardzo wiele i dlatego muszę odejść z twojego życia na dobre. Uwierz mi, że nie chcę, ale nie mogę ryzykować już dłużej. Straciłaś przeze mnie wystarczająco, blondyneczko.
   Opuść moje mieszkanie, nie kłopocz się zamkiem, nie wrócę do niego. Jedź do Polly, ona zaopiekuje się tobą razem z Kieranem. Wybacz mu London. On Cię kocha i chce dla ciebie jak najlepiej, uwierz mi mała.
   Bądź szczęśliwa, to moja jedyna prośba. Żyj tak jakbyś nigdy mnie nie poznała. Wiem, że to nie realne, ale postaraj się, zgoda? Jesteś piękna i silna, dlatego wierzę, ze dasz sobie radę, blondyneczko. Chociaż ten raz mnie posłuchaj i zacznij od nowa.
Przepraszam jeszcze raz, chociaż wiem, że to nic nie da.”

   Ciężkie, słone łzy opadły na kartkę, rozmazując atrament. Najgorsze właśnie się ziściło. Straciłam osobę, którzy utrzymywała mnie przy zdrowych zmysłach.

________


   - Czy Pańscy rodzice mieli jakiś wrogów? – Policjant nie odrywał ode mnie wzroku ani na sekundę. – Weszli z kimś w jakieś konflikty?
   - Nic z tych rzeczy – wydukałam bez uczuciowo. Mój wzrok, przez całe przesłuchanie był spuszczony na podłogę, a dokładniej na moje zabrudzone już trampki.
   - Ma Pani jakieś podejrzenia względem zaistniałej sytuacji? – kontynuował, nie zrażając się moim prawie duchowym zawieszeniu. Odpowiadałam niczym zombie, nie ruszałam się, nie uśmiechałam się, nie mówiłam za dużo. Oddychałam i zastanawiałam się dlaczego Bóg tak bardzo mnie nienawidził?
   Policjant chrząknął znacząco na co przymknęłam powieki. Czego on oczekiwał ode mnie? Że powiem, iż znam mordercę… morderczynię moich rodziców? Powiem mu w jakich okolicznościach ją spotkałam? Opowiem mu, iż była jej to zemsta na mnie. Za co? Za to, że Zayn  nigdy nie odwzajemniał jej uczuć? Za to, iż byłam dla niego ważniejsza niż ona sama, kiedyś w przeszłości, kiedy to ich relacja była czysta? Co miałam powiedzieć temu facetowi? Moich rodziców zamordowała szmata, która chciała się zemścić na Zaynie, ponieważ sądziła, iż on kochał mnie a to nie była prawda! Ponieważ, Malik nie był zdolny do miłości. On nie był zdolny do jakichkolwiek uczuć. Manipulował, dawał nadzieję a potem… zostawił z wyjaśnieniami znajdującymi się na głupiej karteczce, spisanej stekiem kłamstw.
   To mu miałam powiedzieć?
   - Nie. – Pokręciłam ledwo widocznie głową.
   - Czy wciąż uczęszcza Pani na terapię?
   - Tak.
   - Chce Pani coś dodać? – zapytał krzyżując dłonie na piersiach.
   - Nie.

________


   Poskładałam moją ostatnią parę jeansów już i włożyłam ją do mojej walizki. Upchałam ubrania do jej wnętrza po czym klapnęłam jej górę i z całych sił ją trzymając, zamknęłam zamek błyskawiczny. Westchnęłam głośno, odpychając się od kwiecistej walizki po czym zdjęłam ją z łóżka i ułożyłam obok dwóch już stojących.
   - Mam ochotę rozpiąć je wszystkie i powrzucać z powrotem twoje ubrania do szafy. – Polly opierała się o framugę drzwi swojego pokoju, w którym się znajdowałam. Jej zazwyczaj sprężone, rude włosy, opadały prosto na jej ramiona. Szare oczy były podkrążone i lekko zaczerwienione z powodu nadmiernej ilości łez wyprodukowanych przez dziewczynę.
   - Nie masz nawet pojęcia, jak bardzo bym chciała, abyś to zrobiła. – Podciągnęłam katar nosem i spojrzałam smutno na moją najlepszą przyjaciółką. Przetarła swoimi dłońmi twarz i podeszła do mnie. Zamknęłam ją w mocnym uścisku i schowałam swoją twarz w zgłębieniu jej obojczyka podczas, gdy moje niesforne blond włosy łaskotały jej gładki policzek.
   - Kocham Cię, Lon i zawsze będę – wychlipała. – Proszę, pamiętaj o tym.
   - Zawsze, Polls – odparłam, zaciskając mocno powieki. Tamowanie łez z każdym dniem, przychodziło mi z trudem.
   - Odwiedzisz nas najszybciej jak będziesz mogła, prawda? – zapytała rudowłosa, swoim piskliwym od płaczu głosem.
   - Oczywiście – skłamałam. Doskonale wiedziałam, że wyjazd z Cardiff sprawi, że moja noga już nigdy więcej nie postawi w tym kraju. Nie chciałam o tym informować mojej Polly, ponieważ zasługiwała na lepszą wersję przyjaciółki, którą starałam się być, mimo, iż przez kłamstwo.
   Rudowłosa odsunęła się ode mnie i przetarła swoje załzawione oczy, rozmazując tusz dookoła jej szarych tęczówek. Uśmiechnęłam się cierpko podczas, gdy moje serce rozpadało się na pół.
   - Spakowana? – Do pokoju wszedł Kieran, ostrożnie rozglądając się po pokoju. – Twoja Ciocia już jest w salonie, Lon.
   - Dzięki – odparłam. Obydwoje z Kieranem nie mieliśmy odwagi spojrzeć w sobie w oczy. Ani teraz ani przez ostatnie dwa tygodnie, które spędziłam mieszkając u jego dziewczyny.
   - Pomożemy Ci z walizkami – zaoferowała Polly, po czym odwróciła się, aby chwycić jedną, ale Kieran chwycił delikatnie jej nadgarstek.
   - Nie nadwyrężaj się, kochanie – powiedział spokojnie. – Ja je zniosę.
   - Ja sobie sama poradzę, dziękuję – wtrąciłam cicho, podchodząc do nich. Kieran westchnął cicho i wsadził swoje dłonie w przednie kieszenie swoich ciemnych spodni.
   - Nie wyjeżdżaj – poprosił.
   - Nie chcę tu być – odparłam.
   - Masz mnie i Polly.
   - A na Florydzie, możliwość zaczęcia nowego życia, Kieran – powiedziałam, unosząc swój wzrok na kruczowłosego. Na jego bladej twarzy malował się ból i zmieszanie.
   - Nie chcę się z tobą żegnać. Nie jestem gotowy.
   - Ja też nie jestem, ale musimy wszyscy troje ruszyć naprzód.
   - London… - Chłopak podszedł bliżej mnie i chwycił mocno moją dłoń. – Błagam Cię, nie nienawidź mnie.
   - Nie nienawidzę Cię – zaśmiałam się spazmatycznie, słysząc jak owe zdanie brzmiało w rzeczywistości. – Kocham Cię Kieran i zawsze będziesz dla mnie bratem innej mamy.
   - Zawsze chciałem dla ciebie dobrze, mała. – W jego ciemnych oczach błysnęło coś na kształt mokrej łzy.
   - Wiem. – Skinęłam głową.
   - To co zrobiłem… Śmierć Dylana zawsze będzie mnie prześladować – powiedział szybko. Kątem oka zauważyłam jak Polly wzdrygnęła się. Wciąż nie potrafiła pogodzić się z tym, że jej wielka miłość zamordowała nieumyślnie swojego bliźniaka.
   - Mogłem wam od razu powiedzieć, może wtedy byłoby mi lepiej. – Westchnął ciężko. – Ale gdybym wam to powiedział, wszystko wyjaśnił, to zmieniłoby to coś?
   - Zmieniłoby to wszystko, Kieran. – Zmieniłoby to sam fakt, iż nie zakochałabym się w Zaynie wiedząc, ze narażał swoje życie dla morderczyni.
   - Przepraszam, Lon. Naprawdę przepraszam. – Chłopak schował swoją twarz w dłoniach. Oplotłam swoje dłonie  wokół jego umięśnionych pleców i przytuliłam go mocno do siebie, po czym usłyszałam jego… szloch? Nie, Kieran nie płakał. On był tutaj tym twardym.
   - Wszystko już dobrze, Wilson – powiedziałam, z trudem powstrzymując mój łamiący się głos. – Kocham Cie mocno, nie zapominaj o tym.
   - Ja ciebie też, Lon.
   Oderwaliśmy się od siebie. Kieran przetarł jeszcze raz swoją twarz po czym wziął dwie moje walizki na dół. Uścisnęłyśmy się jeszcze raz z Polly po czym nie udolnie, zniosłyśmy moją jedną walizkę na dół, śmiejąc się histerycznie. Mój przyjaciel zapakował je do taksówki, która miała mnie zawieść razem z ciocią na lotnisko.
   - Dbajcie o siebie – powiedziałam moim przyjaciołom, którzy mocno obejmowali się w pasie. Kieran ucałował mnie mocno w czoło, przyrzekając mi, że zaopiekuje się Polly do końca życia, a rudowłosa nie szczędziła łez, powtarzając w kółko, że nas kocha.
   Wsiadając do samochodu, ciocia ścisnęła mocno moją dłoń. Jej ciemnoblond włosy były ściśnięte w solidnego warkocza a jej uśmiech starał się być promienny, mimo tego, że cierpiała równie mocno co ja. Straciła w końcu siostrę.
   Obróciłam twarz w stronę szyby i obserwowałam po raz ostatni mijające szybko poszczególne domki, tu w Cardiff. Już jutro miało mnie tu nie być. Miałam wyjechać do Ameryki, opuszczając Wielką Brytanię raz na zawsze.
   Mój wzrok napotkał parę, całujących się przed czyimś domem. Kropelki deszcze spływały po ich ubraniach, ale oni się tym nie przejmowali. Tkwili w pięknym momencie jaki pozostanie im do końca życia.
   I z jakiegoś powodu, poczułam jak mój motylek na łopatce zaczynał mnie piec.

   [Pierwsza miłość nie musi być odwzajemniona, w sumie nawet nie powinna]


________________


 - REKLAMA DŹWIGNIĄ HANDLU -
   CW

Przepraszam was za wyrażenie, ale jestem w chuj zadowolona z tego rozdziału. Wyszedł mi tak... nie wiem, naturalnie?  Cholera, no podoba mi się! I możecie mnie zjechać od góry do dołu, wytykając mi błędy, ale zdania nie zmienię. Kocham siedemnastkę <3
Moi kochani, mam dla was niespodziankę. Jaką? Dowiecie się za nie długo. 
Cóż, nie udało się wam przekroczyć 30 komentarzy, trudno. Może teraz wam wyjdzie? Nie wywieram na was żadnej presji, ale byłoby naprawdę miło zobaczyć liczbę komentarzy choćby w połowie zbliżoną do liczby obserwujących.
JAK PIOSENKA? JA JĄ KOCHAM <3
Dobra, uciekam na szluga a potem książeczka.
Do zobaczenia wkrótce,
Luv ya.



25 komentarzy:

  1. Poryczałam się ;__;
    Nie pierdol, wszystkie twoje rozdziały są świetne ^^
    Uwielbiam twoje blogi *__*
    Pozdrawiam ; 33
    P.S.Mam pytanie kiedy będzie nowy rozdział CW? c:

    OdpowiedzUsuń
  2. wapaniały *.* chodź z drugiej strony nie lubie smutnych historii przez ten rozdział płaczę...:,,( jak wogóle ten dupek mógł ją zostawić jak bym go spotkała nie miał by już jaj :D na ale mam nadzieje że w tej ameryce gdzieś tam,coś tam sie spotkają i zayn pokocha ją i będą żyć długo i szczęśliwie :)))haha ckliwa jestem. nie moge doczekać się nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  3. nic nie rozumiem, ale sama końcówka jest smutna ._.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie możesz tego tak zakończyć!! ostatnio mam fazę na szczęśliwe zakończenia!! popieram koleżankę z góry i pomysłem spotkania sie Zayna i London w Ameryce!! czekam na nexta weny i buziole ;*** ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Popłakałam się z wrażenia ;c Rozdział świetny, choć nie lubię takich zakończeń. Z niecierpliwością czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Czemu Malik ja zostawił? Akurat po tym jak spędzili razem noc? Czekam na nexta i może jak London wyjedzie do Ameryki to faktycznie gdzieś się ponownie spotkają? Pzdr i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też kocham siedemnastkę! <3
    Zayn zachował się jak kretyn, chociaż dobrze, że teraz ją zostawił, bo zapewne spotkają się na Florydzie :)
    Kocham cię! xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej wyjeżdża :( Mam nadzieję, że spotka tam Zayna! <3
    Weny, kochana!

    Nikaa

    OdpowiedzUsuń
  9. Też jestem z 17 bardzo zadowolona xD. Powiedz, że London ,,przypadkowo" tam spotka Malika :D. Szkoda mi Kierana w końcu zabił swojego BRATA eh cóż. W zasadzie lubię Perrie ale tutaj jest zdzirą xD. Więc tak (tak wm od więc się nie zaczyna zdania) weny życzę itd. Amen

    OdpowiedzUsuń
  10. czemu wyjeżdża ?!!
    co z kieranem i polly???? :'(

    OdpowiedzUsuń
  11. genialny !
    wow :)
    całuje ola :*
    zapraszam do siebie : borntobedifferentfromthem.blogspot.com
    czekam nn :D

    OdpowiedzUsuń
  12. czemu to takie krótkie.? ;>
    Ledwo zaczęłam się wczuwać w sytuacje, a tu juz koniec ;/
    Wspaniały, zgadzam sie z tobą jest taki "normalny" ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. jeeju ;c prawie się poryczałam ;(
    cudny rozdział i masz prawo być z niego dumna bo jak najbardziej na to zasługuje <3
    trochę smutny ale mam nadzieje że następne będą weselsze ;D
    czekam na kolejny i pozdrawiam ! xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeeeej :C
    Ten list od Zayna był taki szczery i pisany prosto z serca. *__*
    Tak mi szkoda London. Ale z drugiej strony Malik chce jak najlepiej dla niej.. Mam nadzieję, że to nie koniec ich wspólnego życia.
    Może ten wyjazd faktycznie zrobi dobrze Lon, i zacznie wszystko od nowa? Tylko szkoda, że ten nowy początek zacznie bez Zayna. Achh, bardzo emocjonujący rozdział. I masz prawo być z niego dumna.. :))

    Pozdrawiam x
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
  15. Oni muszą się spotkać, no przecież są dla siebie stworzeni, nie wyobrażam sobie tego, żeby byli oddzielnie! Nie!!
    Rozdział zajebisty, masz rację wyszedł Ci naturalnie, czyli tak jak zawsze :)
    Buźka;*

    OdpowiedzUsuń
  16. świetny rozdział, czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  17. To trochę dziwne że Lon straciła dziewictwo od razu po śmierci rodziców. Serio?
    Hmm no dobrze, wybaczam :D
    Co do 18 masz rację. Wyszedł ci naprawde fajnie. Nie powiem, że nie, liczę na kontynuacje. W końcu jej wyjazd otwiera przed nią szanse na nowe życie. Może jednak Malik wróci? Nieee wieeem ale bardzo na to liczę XD
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ona potrzebowała pocieszenia stąd coś takiego. Zresztą po takim wydarzeniu nie myślała logicznie i usiłowała znaleźć coś co pozwoli jej na chwilę doznać szczęścia... :) moje zdanie.
      Momo

      Usuń
    2. Momo ma w zupełność rację. London przeżywając takie okropieństwa, chociaż na chwilę chciała zapomnieć o nich przy odrobinie.. rozkoszy.
      Miło wiedzieć, że ktoś jednak podziela mój tok myślenia. Brawo, Momo! ;d

      Usuń
  18. Cudo :* kocham twoje opowiadania ^^ tydzień temu przeczytałam JT <3<3<3<3<3<3<3 nie mogę przestać o tym myśleć :) Masz talent dziewczyno :***

    OdpowiedzUsuń
  19. Zajebisty rozdział! :D W chuj smutny, ale któryś musiał taki być. Tak jak myślałam, Malik ją zostawił... I jeszcze ten pieprzony liścik -,- 'Nie kocham Cię'? Skoro już ją, kurwa, zostawiał, to mógł trochę nagiąć fakty i napisać coś, co chociaż odrobinę zmniejszyłoby ból. I jeszcze ta końcówka. Rozumiem, chciała zacząć nowe życie, ale żeby zostawić przyjaciół w takim okresie? Ech, widzę, że jest dodany następny post i boję się tego, co mogę w nim przeczytać. Proszę, żeby to nie był koniec! W ogóle chciałam Cię przeprosić, że zajrzałam na bloga dopiero dzisiaj, to był totalny #opierdaling z mojej strony, ale jakoś nie mogłam się zorganizować. Mam nadzieję, że te - nie oszukujmy się - marne komentarze Cię nie zawiodły :)
    M. xx

    OdpowiedzUsuń
  20. Boski zresztą jak zawsze :) <333333333

    OdpowiedzUsuń