piątek, 7 lutego 2014

Chapter - Twelve


  -  dwa miesiące później -

   Kiedy inni rzucali głupio swoimi kwadratowymi żółto-niebieskimi czapkami jak na amerykańskich filmach, ja kroczyłam razem z moją najlepszą przyjaciółką w ohydnej żółtej todze w kierunku wyjścia ze szkoły. Wypinając dumnie pierś schodziłam po raz ostatni po schodach budynku.
   - Już nigdy moja stopa nie postawi w tym miejscu – zaśmiała się wesoło Polly odgarniając swoje rude i specjalnie na dzisiejszą okazję, wyprostowane włosy. Posłałam jej szeroki uśmiech.
   - Zgadzam się z tobą w pełni, kochanie. – przybiłyśmy sobie dłonie po czym podeszło do nas kilka osób chcących się „pożegnać”. Te szkolne szopki na zakończenie szkoły były prześmieszne. Nie znałam kompletnie ludzi, których wmawiali mi, że będą za mną tęsknić!
   - Nie będzie wstawania o szóstej i słuchania tych starych zgredów!
   - Zero przejmowania się powtarzaniem klasy czy też nie!
   - Nie mogę się doczekać imprezy wieczorem! – zachwyciła się rudowłosa wymijając poszczególnych uczniów. Kroczyłam śmiało obok niej rzucając obojętne spojrzenia ludziom. Niech „świętują” zakończenie szkoły z dala ode mnie. Ja miałam zamiar zrobić to w epickim stylu – inaczej chciałam się upić i obudzić się z kimś przystojnym w łóżku. Małe priorytety na dzisiejszy wieczór.
   - Ja nie mogę się doczekać kiedy założysz się oliwkową sukienkę.
   - To ja Ciebie chcę zobaczyć w tej małej czarnej, Lon! – pisnęła dosyć głośno kierując się w stronę parkingu, który był zapełniony tłumem ludzi i samochodów. – Twoja kiecka więcej odkrywa niż zakrywa.
   Uśmiechnęłam się lekko i przygryzłam dolną wargę. Nie wstydziłam już się paradować w skąpych strojach i nie musiałam zakładać pod normalne ubrania wyszczuplających pierdół jak to powiedziała kiedyś pewna osoba. Przez ostatnie dwa miesiące bardzo się zmieniłam – zadbałam o swoją figurę i w końcu osiągnęłam wymarzoną wagę. Skróciłam trochę włosy oraz zaczęłam inaczej podkreślać moją twarz kosmetykami. Byłam tą blond seks bombą, którą zawsze chciałam być. Byłam w końcu idealna.
   - Dobra, widzimy się wieczorem a teraz zmykam do staruszków bo już czekają przy samochodzie. – westchnęła Polly zatrzymując się wzrokiem swoich diabelnie pięknych szarych tęczówek na rodzicach machających nam z daleka. Ona, tak samo jak ja porzuciła przeszłość na dobre i skupiła się na teraźniejszości. 
   - Leć, mała. – przytuliłam ją mocno. – Widzimy się wieczorem.
   - Przez pierwszą godzinę zachowamy godność, prawda? – zapytała.
  - Nie. – pokręciłam odpowiedzi w ramach odpowiedzi po czym odwróciłam się od rudowłosej kierując się w stronę mojego samochodu, którzy rodzice sprezentowali mi miesiąc temu. Jednak moje srebrne Audi nigdy nie zastąpi mojej czerwonej Alfy Romeo Guili, ale narzekać na napęd mojego nowego autka narzekać nie mogłam.
   Kierowałam się na koniec parkingu rozmyślając czy rodzice będę w domu. Mój kontakt z nimi znacznie się urwał a co najgorsze wcale mi to nie przeszkadzało. Tak w sumie krótka wymiana zdań w ciągu dnia była dla mnie męcząca. Nie potrafiłam im chyba nadal wybaczyć, że .. to w sumie przez niech wyjechała pewna osoba. Najbardziej jednak nie potrafiłam wybaczyć mamie, która kompletnie zatraciła się w swojej pracy. Nie zrezygnowała z niej i nadal użerała się z zasranymi młodymi kryminalistami z tą różnicą, że nie sprowadzała ich do domu.  Do taty nie miałabym żalu, gdyby cały czas nie przeklinał dnia kiedy … pewna osoba przekroczyła próg naszego domu. Naprzeklinał się mój ojciec i to nie raz!
   Odgarnęłam moje zakręcone blond loczki stykające się ledwo z moimi ramionami  i przytrzymałam togę rozwiewaną przez wiatr. Kilka osób kierujących się w przeciwną stronę niż ja rzucili mi krótkie „cześć” na co ja odburknęłam się tym samym. Polly i ja musiałyśmy znosić cenę sławy, którą przyszło nam płacić jako dwie najpopularniejsze dziewczyny. Od dwóch miesięcy nikt nie spuszczał nas z języków ani z oczu. Dwie, zawsze trzymające się razem przyjaciółki nie potrzebujące jakiegoś kutasa do szczęścia.
   Uniosłam wzrok i spojrzałam na swoje auto. Zdziwiłam się dosyć mocno kiedy o jego maskę opierał się jakiś mężczyzna z kapturem. Moje serce momentalnie zabiło szybciej a oddech tak jakby stał się ciężki. Kaptur źle mi się kojarzył, ale tak w sumie był środek dnia a wokół mnie pełno ludzi. Czyżbym panikowała?
   - Hej, ty! – krzyknęłam podchodząc do samochód. Obeszłam go i stanęłam przez facetem, który nie dość, że miał kaptur to na dodatek spuszczoną głowę. – Musisz opierać się moje auto? Nie możesz się podeprzeć ziemi czy coś?!
   - Grzeczniej, blondyneczko. – powtórzyłam w głowie te dwa słowa wypowiedziane hipnotyzującym mnie głosem. – Nie ładnie tak naskakiwać na ludzi.
   Mężczyzna uniósł swoją głowę i zdjął jednym ruchem silnej ręki kaptur. Jęknęłam głośno, kiedy ujrzałam twarz Malika. Był uśmiechnięty od ucha do ucha i nie odrywał wzroku od mojej osoby. Spenetrował mnie spojrzeniem tych cholernie pięknych tęczówek od góry do dołu po czym zatrzymał się na moich oczach.
   - Boże! – jęknęłam. - To naprawdę ty? – zapytałam głupio od razu przykładając sobie dłoń do ust. Zayn parsknął gardłowym śmiechem.
   - Nie odgrywaj mi tutaj scenek powitania z filmów, Evander – zaśmiał się lekceważąco. – Liczyłem na jakiegoś przytulasa po tak długiej nieobecno…
   Nie dałam mu dokończyć, ponieważ wpiłam się zachłannie w jego malinowe usta. Ileż razy ja fantazjowałam o tej chwili! Chciałam je poczuć i wreszcie mogłam posmakować ich słodkiego smaku. Sądziłam, że się z niego wyleczyłam – w końcu nie kontaktowaliśmy się przez blisko dwa miesiące. Nie wiedziałam o nim nic, czy jest bezpieczny, czy żyje, czy ma kogoś. Naprawdę myślałam, że on jest dla mnie tylko przeszłością a okazało się kompletnie inaczej. Całowałam mężczyznę, którego rozpamiętywałam jako koszmar.
   - Takiego powitania się nie spodziewałem – szepnął w przerwie na oddech. Oparł swoje czoło o moje i położył dłonie na mojej chudej talii. Niekontrolowanie zadrżałam pod wpływem jego dotyku. Świadomość, że mnie dotknął była tak podniecająca. – Nie masz pojęcia jak bardzo chciałabym Cię teraz wziąć do siebie.
   - Weź mnie – mruknęłam nie odrywając wzroku od jego oczu. Kruczowłosy musnął szybko moje usta. – Chcę pojechać do ciebie.
   - Jeśli to zrobię to nie wiem czy Cię wypuszczę.
   - Nie będę uciekać.
   - Obiecujesz? – zapytał na co pocałowałam go namiętnie. Jego usta były takie rozkoszne, że nie chciałam się od nich odrywać. – To była wystarczająca odpowiedź.
   - Tak – przytaknęłam przytulając się do jego torsu. Nagle w mojej głowie coś zaświtało. – Czekaj, skoro ty jesteś tutaj ze mną to znaczy, że Kieran też tutaj jest?
   - Tak, mała. – Malik nie miał zamiaru wypuścić mnie z objęć. – Podejrzewam, że chce zrobić z Polly to samo co ja teraz z tobą.
   - A co chcesz zrobić? – zapytałam odchylając lekko głowę do tyłu aby spojrzeć w jego oczy emanujące pożądaniem i szczęściem.
   - Chcę Cię wycałować i nie wypuścić z łóżka.
   - Da się zrobić – oznajmiłam przygryzając lekko moją dolną wargę po czym wepchnęłam mu w dłoń kluczyki z mojego samochodu. Ten uśmiechnął się szeroko i chwilę potem siedzieliśmy w moim Audi. Wyjeżdżając z parkingu zauważyłam objętych mocno Kierana i Polly. Moja rudowłosa przyjaciółka płakała. Ze szczęścia.
   Spojrzałam na Zayna, który prowadził samochód i wciąż nie mogłam uwierzyć, że wrócił. Postanowił do mnie wrócić po dwóch miesiącach. Wrócił. Do mnie.

________

   Zayn nie zważając na fakt, że co chwilę coś przewracał w swoim mieszkaniu niósł dalej mnie na rękach zachłannie całując podczas, gdy ja oplotłam jego szyję swoimi dłońmi i dokładałam wszelkich starań aby nie utracić z nim tego kontaktu.
   Malik za pomocą kopnięcia w drzwi wszedł do pokoju, gdzie dominowało wielkie dwuosobowe łóżko z czarną, satynową pościelą i zacisnął dłonie na moich pośladkach. Całe szczęście, że tę cholerną togę zostawiłam w samochodzie i prezentowałam się przed nim w krótkich spodenkach i kusej białej bluzce.
   Kruczowłosy szybko rzucił mnie na łóżko po czym naparł na mnie przygwożdżając mnie swoimi biodrami. Poczułam jak jego ręce wślizgnęły się pod moją bluzkę i zahaczyły o  przednią częścią mojego koronkowego stanika. Ja w tym czasie wplotłam dłonie w jego ciemne włosy i co chwilę w ramach ekscytacji i podniecania, ciągnęłam za nie.
   - Nie masz nawet pojęcia, ile razy o tym myślałem – wyszeptał pomiędzy pocałunkami.
   - Trzeba było nie myśleć tylko przyjechać i to zrobić – odpowiedziałam na co Malik przygryzł lekko moją dolną wargę. Pisnęłam lekko na co on zaśmiał mi się prosto w usta.
   - Nie mogłem przyjechać.
   - Dlaczego? – zapytałam odszukując skrawka jego czarnego T-shirtu. Kiedy odnalazłam je zacisnęłam na nich mocno moje palce i uniosłam je do góry. Kiedy myślałam, że Zayn uniesie ręce do góry aby ułatwić mi pozbycie się koszulki on odsunął się ode mnie i skarcił lodowatym spojrzeniem.
   Szybko zszedł ze mnie i usiadł na skraju łóżka poprawiając włosy. Zdziwiona jego zachowaniem wyprostowałam się i poprawiłam bluzkę. Miałam ochotę zapytać co się stało, ale z doświadczenia wiedziałam, że powinnam siedzieć cicho dlatego zsunęłam się z łóżka i obeszłam chłopaka po czym uklękłam przed nim i położyłam swoje dłonie na jego policzkach pokrytych kilkudniowym zarostem.
   - To były najgorsze dwa miesiące w moim życiu, wiesz? – odezwał się po chwili nie odrywając wzroku od podłogi. Nie odpowiedziałam nic. – Cały czas się zastanawiałem jak wytłumaczę Ci całą sprawę kiedy wrócę. Jak mam Ci wytłumaczyć sprawę z Conezem i dlaczego zniknąłem z Wilsonem.
   - Ja to wiem, Zayn – szepnęłam cicho próbując złożyć delikatny pocałunek na jego ustach. Napotykając jednak jego bezruch poddałam się i odsunęłam twarz oblizując usta. Poczułam się niesamowicie niezręcznie.
   - Co wiesz, Evander? – zapytał oschle. Jego głos stał się ciężki i ochrypły dlatego nie podjęłam nawet próby uniesienia wzroku, ponieważ bałam się zobaczyć ten lód w jego oczach.
   - Kilka dni później kiedy wyjechałeś z Cardiff razem z Kieranem, odwiedziła mnie Perrie – wyjaśniłam na jednym wydechu. Dałabym sobie rękę uciąć, ze Zayn zagryzł wściekle wargę.
   - Ona Cię odwiedziła? – powtórzył zaciskając pięści. Wiedziałam, że ledwo powstrzymuje złość. Był na pograniczu furii.
   - Opowiedziała mi wszystko o tobie, Conezie, Kieranie, o niej i Dylanie – wyznałam cicho. – Ale to już nie ważne.
   - Jak to nie ważne? – warknął. Wzięłam się na odwagę i uniosłam moje spojrzenie do góry napotykając chłód jego oczu. Wstrząsnęło mną, ale miałam nadzieję, że Malik tego nie zauważył.
   - To było kiedyś, Zayn. I dla mnie nie ma większego znaczenia, dla ciebie też nie powinno mieć zwłaszcza, ze to nie ty zawiniłeś.
   - Gdybym nie wywyższał się z odwzajemnionym uczuciem Perrie, Dylan nadal by żył.
   - Ale on nie żyje, Zayn – powiedziałam poważnie zdobywając się na odwagę.  – Nie zmienisz biegu wydarzeń ani nie przywrócisz mu życia. Ale możesz skończyć rozpamiętywać przeszłość.
   - Dlaczego Ci tak na tym zależy, co? – zapytał. – Na moim czystym sumieniu?
   - Bo nic złego nie zrobiłeś. – pogładziłam delikatnie jego policzek na co kruczowłosy westchnął głośno. – Skończ rozpamiętywać tamten wieczór i zapomnij o Conezie.
   - Gdyby nie fakt, że tej nocy zginął mój przyjaciel już dawno wykreśliłbym to wspomnienie. – oznajmił oschle odwracając ode mnie wzroku. – A jeśli chodzi o Coneza to… Kieran i ja zajęliśmy się nim.
   - Jak to?
   - Tak to, blondyneczko – odburknął. – Jego już nie ma.
   - Zabiliście go?
   - Może tak, może nie. – wzruszył ramionami i zaśmiał się fałszywie. – Mieliśmy w planach wypruć flaki tej blond kurwie, ale uznaliśmy, że lepszą karą dla niej będzie ucieczka przed policją.
   - Czyli, że to koniec? – zapytałam. – Coneza już nie ma?
   - W twoim życiu nigdy go nie było i nie będzie.  – Malik odwrócił swoją twarz i uśmiechnął się delikatnie po czym nachylił się i ujął mój podbródek. – Wyładniałaś mi, Evander.
   Natychmiast spłonęłam rumieńcem i spuściłam wzrok słysząc cichy chichot Zayna. Chwilę potem kruczowłosy zwinnie uniósł mnie do góry i namiętnie pocałował. Położył delikatnie na łóżku po czym ponownie naparł na mnie swoim ciepłym ciałem. Nasze pocałunki z sekundy na sekundę stawały się coraz bardziej namiętne, ale Malik cholernie pilnował, aby nic więcej z tego nie wynikło.

______________________

Przyznam skromnie, że lubię ten rozdział. Całkiem ładnie mi wyszedł. Cieszycie się, że w końcu się miziają? Ten zaciesz (LOLZ). Conez żyje czy nie żyje, jak obstawiacie? Ja wiem i wam powiem, ale dopiero później. A teraz maluteńkie pytanie - ile osób czyta to coś? Bo wiecie, tak trochę jest akward bo obserwatorów niby jest 53 a tu dupa bo komentarzy jest 14. Rozbuchaliście mnie, o taak! Dobra, staram się być zabawna kiedy jestem w chuj zła. Ughh -.-
Jak coś na CW rozdział 5.
Oby wam przyszłe dni minęły lepiej.



20 komentarzy:

  1. ja czytam i prawie zawsze komentuję ;)
    Hihi też mi się podoba rozdział, może... ^^ ^^ ^^ nie nic! haha ;D.
    I wgl awwwwww <3.
    Nie umiem się doczekać nn ;). Pozdrawiam ;* // Amy

    OdpowiedzUsuń
  2. ja czytam, ale nie mam teraz szansy skomentować, bo internetu dalej nie ma. kiedy będę mogła, to coś powiem! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. czytam i zawsze komentuje (taki nawyk).
    Kocham ,kocham kocham.Cholernie do soebie pasują.
    jest taki słooooooooooooooodki <3
    czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czytam ale za jakoś nie specjalnie komentuje ;__:
    Zajebisty rozdział *__*
    Ja obstawiam, że nie zabili Coneza.
    Ach i ta nasza napalona London xd
    Pozdrawiam ; 33

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój ulubiony rozdział! *__*
    To taaakie urocze, że Malik wrócił do London, awrrr! :>
    Tak bardzo się cieszę, widać, że te dwa miesiące było dla nich udręką. London bardzo tęskniła za Zaynem ^ ^ hyhy.
    No i ciekawe co to zrobili z Conezem, hm? o.o

    Uwielbiam tą historię. ! *,*
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam Kochana *.*
    Jezuuuu.. Jak Ty to piszesz to po protu.. Po prostu Cię Kocham, że wymyśliłaś taką historię i tutaj i na cw < 33
    Na początku, gdy trafiłam na Twojego bloga, to skopiowałam sobie, bo były chyba z cztery rozdziały, a potem nic nie dodawałaś. Ale ostatnio odszukałam w telefonie adres do tego Twojego bloga, a tu patrzę ... ILE NEXTÓW .!!! ?
    Po prostu... Cudne. : *
    Fajnei, że London " się zmieniła ", ale dla Zayn'a była, jest i chyba będzie idealna ever, ever : ]
    Najbardziej kocham to określenie " blondyneczko " :D
    Dobra kończę, bo się rozpisałam.. : 3
    Ale zapraszam na swojego blogaa : *

    http://two-words-of-change.blogspot.com/
    Liczę na komentarze : 33
    Pozdrawiam, Louall ; 3

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba Twój najlepszy rozdział.
    Ubóstwiam.
    Kiyoko

    OdpowiedzUsuń
  8. no yeah nareszcie, nawet nie wiesz jaki mam zaciesz na ryju po tym rozdziale chichram sie jak małe dziecko - boże co tyś ze mną zrobiła? hahaha xd już sie nie mogę doczekać nexta kocham tego bloga!! ♥
    weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako że długie komentarze mi nie wychodzą to nie pozostaje mi nic innego jak emm jak by to powiedzieć noo po prostu świetnie

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam tego bloga :)
    Nigdy wcześniej go nie komentowałam, ale zawsze musi być ten pierwszy raz.
    Historia jest oryginalna, więc tym bardziej chce się ją czytać.
    Dziękuję Ci bardzo, że dalej ciągniesz tą historię, i z ciekawością czekam na kolejny rozdział :)
    @StrongMaddie69

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytam i zawsze komentuję :D Niestety dzisiaj mam mało czasu więc komentarz będzie krótki ;c No ale tego się nie spodziewałam xD Nasza Evander się zmieniła ^^ Zaczyna grać ostro ;P Nigdy w życiu nie zgadłabym, że rzuci się na Zayna ;3 A on od dwana o tym marzył, słodko <3 Jakie konsekwencje wywoła jego powrót? Pozdrawiam i czekam na next ;*
    M. xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział super *O* Można zaliczyć go do moich ulubionych :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie, że Zayn wrócił:D
    Czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  14. wow wrocili super .

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja czytam !
    Rozdział jak każdy GENIALNY !
    Nie mogę się doczekać następnego !♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział. Malik wrócił. Ciekawe co z tego wyniknie. A co do Coneza to myślę, że Kieran i Zayn wydali go policji, a on razem z Perrie uciekli czy coś w tym stylu. No ale prawdy dowiem się dopiero z następnych rozdziałów. Czekam na nexta z niecierpliwością. Weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja czytam ale niestety nie zawsze mam czas by skomentować rozdział :/a co do rozdziału jest genialny wkońcu razem *.*

    OdpowiedzUsuń
  18. super rozdział *.* czekam na kolejny
    PS czytam kazdy ale nie zawsze komentuje/patka

    OdpowiedzUsuń