czwartek, 27 lutego 2014

Chapter - Fourteen


   Kiedy się obudziłam, Zayna nie było obok mnie. Przetarłam moje oczy dłońmi i zrzuciłam z siebie kołdrę. Na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka wywołana falą zimna jaką poczułam. W końcu stąpałam po podłodze w samych krótkich spodenkach i staniku. Odszukałam moją białą bluzkę i szybko nałożyłam ją na siebie. Przeczesałam palcami moje zaplątane włosy i wyszłam z sypialni kierując się do kuchni, gdzie moja podświadomość podpowiadała mi, że kruczowłosy właśnie tam się znajduje.
   Kiedy przekroczyłam próg pomieszczenia, zauważyłam Malika siedzącego przy stoliku barowym. Pisał z kimś zawzięcie sms`y i co chwilę brał do ust papierosa wypuszczając dym nikotynowy w powietrze. Miał na sobie ciemne jeansy i szare buty na wiązanie. Jego klatka piersiowa była naga przez co po raz kolejny mogłam podziwiać różne tuszowane na czarno, wzory. Od razu przypomniał mi się mój tatuaż. 
   Mój motylek.
   Przeszłam bez słowa obok chłopaka i chwyciłam w dłonie słoik z kawą stojący na blacie. Malik naszykował mi kubek w obawie, abym nie szperała mu po szafkach. Ciekawe co jeszcze ukrywa razem z płatkami? Wsypałam sobie kawy do kubka po czym zagotowałam wody w czajniku. Cały czas czułam na sobie wzrok Zayna.
   Nie zamieniliśmy słowa od wczorajszego wieczoru kiedy to teoretycznie przyznałam, że jestem… w nim zakochana. Nie powiedziałam mu tego prosto w twarz. Stwierdziłam to raczej za pomocą metafory. Zawsze byłam dobra z angielskiego.
   Kiedy woda zagotowała się, zalałam kawę i odstawiłam czajnik na miejsce. Odwróciłam się przodem do chłopaka i oparłam się o blat kuchenny unosząc kubek do ust. Dmuchnęłam w zawartość naczynia po czym delikatnie zamoczyłam usta w płynie. Mimo, iż kawa była gorąca była przepyszna.
   - Mam Cię odwieźć? – zapytał szorstko Zayn nie odrywając swojego wzroku od komórki. Parsknęłam zirytowana jego zachowaniem.
   - Poradzę sobie – warknęłam przez zaciśnięte zęby.
   Malik uniósł wzrok i zlustrował mnie od stóp do głów. Przygryzł dolną wargę po czym wstał od stolika i wyszedł z kuchni. Rzuciłam cichą obelgą i dopiłam moją kawę zastanawiając się czy Polly przeżyła wspaniałą noc czy może zrujnowała ją tak jak ja? Po jaką cholerę mówiłam mu to? Mogłam dalej ukrywać to, że byłam w nim zakochana! No cholera!
   - Evander. – Zayn wyrósł przede mną w pełni już obrany. W swojej dłoni trzymał kluczyki od mojego samochodu a w drugiej moje buty. Spojrzałam na niego z pogardą. – Mam Ci wysłać specjalne zaproszenie?
   - Powiedziałam, ze poradzę sobie sama – syknęłam wyrywając mu z dłoni moje buty i kluczyki. Odstawiłam pusty już kubek i ubrałam szybko moje buty kierując się do wyjścia. O dziwo Malik szedł tuż za mną nie fatygując się nawet zamknąć drzwi od swojego mieszkania.
   - Nie boisz się złodziejów? – rzuciłam bezczelnie schodząc na dół po schodach do podziemnego parkingu, gdzie wczoraj Zayn zaparkował mój samochód.
   Malik nie odpowiedział nic tylko dalej szedł za mną. Dzieliła nas odległość jakiś pięciu metrów. Ja szłam przodem z miną oburzonej Panienki natomiast Zayn szedł za mną wciskając swoje dłonie do kieszeni swoich spodni. Gdyby ktoś nas teraz zobaczył uznałaby nas za obcych ludzi lub bardzo pokłócony związek. Niestety, nie zaliczaliśmy się do ani jednej grupy.
   Kiedy stanęłam przed moim samochodem otworzyłam go kluczykami i usiadłam na siedzeniu kierowcy. Zayn uprzedził mnie zamykając drzwi po czym przyklęknął przy drzwiach czekając aż zniżę szybę.
   - Nie jedź za szybko – wymamrotał kiedy spuściłam tę cholerną szybę. Spojrzałam na niego jak idiotka po czym odwróciłam głowę. Malik oddalił się od mojego samochodu jak gdyby nigdy nic a ja pełna wściekłości odpaliłam silnik i z impetem wyjechałam spod parkingu.
   Co to właśnie było?!
________


   Kiedy przekroczyłam próg mojego domu od razu usłyszałam dźwięki wydobywające się z telewizora przez co wywnioskowałam, że rodzice są w domu. Westchnęłam głęboko świadoma, że będę musiała zdać im relację z zakończenia roku jak i rzekomej imprezy na której nie byłam. Musiałam kłamać i w sumie, nie miałam nic do tego.
   - London! – poirytowany głos mojej matki wprawił mnie z lekkie zdezorientowanie. Wczoraj miała wyśmienity humor. Czyżby tak szybko zaszła zmiana nastroju u mojej rodzicielki? – Chodź tutaj, dziewczyno.
   Odłożyłam togę na komodę i skierowałam się w stronę salonu. Ojciec leżał na sofie i tępo wpatrywał się w kolorowy ekran, gdzie kilkunastu spoconych mężczyzn latało za piłką na kurewsko zielonej, sztucznej trawie. Moja mama siedziała wyprostowana na fotelu obok sofy a przed nią na stole leżał stos papierów. Odkąd mama zrzekła się w pracy przyjmowania swoich podopiecznych do domu, szef zrzucił na nią wszystkie papierki.
   - Siadaj – rzuciła sucho kiedy mnie zobaczyła. Tata uniósł na mnie wzrok i wyłączył telewizor. O cholera, jest źle. Ojciec nigdy nie zrobił tego w mojej obecności. – Głucha jesteś? Siadaj.
   Zaskoczona ostrym tonem matki zajęłam miejsce na sofie jak najdalej od ojca. Przeniosłam na nich spojrzenie moich zielonych oczu. Mój oddech stał się szybki i nierówny. Co było powodem dziwnego zachowania moich rodziców?
   - Gdzie wczoraj byłaś? – niemalże warknęła matka.
   - Na rozdaniu dyplomów – wyjaśniłam spokojnie.
   - Nie rób z nas idiotów, London – rzucił sucho ojciec. – Gdzie byłaś po rozdaniu dyplomów, młoda panno?
   - Pojechałam do Polly a od niej imprezę, mówiłam wam przecież. – kłamstwo, paskudne kłamstwo.
   - Gdzie ta impreza była? – ciągnęła matka.
   - W domu Nelsona. Impreza nad basenem, pamiętacie?
   - A gdzie byłaś po tej rzekomej imprezie? – spojrzałam znacząco na mamę? Czy oni wiedzieli? Niby skąd?
   - Spałam u Polly.
   - U Polly – powtórzyła powoli mama na co ojciec prychnął głośno. – Wyobraź sobie, że zadzwoniłam do mamy Polly i powiedziała mi ona, że wy dwie śpicie u nas.
   Wtopa! Definitywna wtopa, roku! Boże, skąd oni mogli mieć o tym pojęcie? Kto im powiedział? Gdzie się podziało te do niczego nie wtrącając Cardiff? No, kuźwa gdzie?
   - Masz nam coś do powiedzenia?
   Spuściłam wzrok z powrotem na podłogę. Wpadłam. Jak moja mama mogła zadzwonić do matki Polly? Po jaką cholerę? Rozumiałam, że nie było ich na moim zakończeniu, ale to z winy pracy, ale co ją nakręciło, żeby wybrać numer Pani Boomez!
   - London – surowy ton ojca uświadomił mi, że mam okropne kłopoty. – Czy byłaś z Polly? Tylko nie kłam bo nie wyjdzie Ci to na dobre.
   - Nie – odpowiedziałam krótko.
   - A zatem gdzie byłaś? – dopytywała się nerwowym głosem Chelsea. – I gdzie była Polly?
   - Polly była z Kieranem – wyjaśniłam na co rodzice zrobili duże oczy.
   - Przecież Kieran uciekł z domu kilka miesięcy temu – wtrąciła matka na co złączyłam swoje dłonie razem. Miałam kłamać czy mówić prawdę?
   - Dzisiaj po zakończeniu podjechał po Polly i pojechali gdzieś razem – powiedziałam po chwili.  – Wilson wrócił.
   - Ale on uciekł – oburzyła się rodzicielka. – Gdzie on był przez ten cały czas?
   - Nie wiem.
   - Czekaj, London – ojciec uniósł władczo dłoń do góry. – Skoro Polly była razem z Kieranem, to gdzie ty byłaś w tym czasie?
   - Z Zaynem.
   - CO? – moja mama w napadzie gniewu wstała z fotela i w dwóch wielkich susach stanęła przede mną. – Z TYM KRYMINALISTĄ?
   - On nie jest kryminalistą. – stanęłam w jego obronie. – Zayn jest dobrym człowiekiem.
   - Dziecko, jak on Ci namieszał w głowie! – Chelsea spojrzała na mnie wystraszona po czym ujęła mocno mój podbródek i uniosła go do góry tak, że patrzyłam prosto w jej oczy. – Spałaś z nim?
   - W jednym łóżku? Owszem. – ojciec przeklnął głośno.
   - Nie rób ze mnie idiotki, London! – syknęła matka przez zaciśnięte zęby. – Uprawiałaś z nim seks?
   - Nie – powiedziałam twardo wracając w myślach do wczorajszego wieczoru, gdzie niemalże błagałam Malika, aby się ze mną przespał. Boże, co za upokorzenie.
    - Dlaczego spędziłaś z nim noc? – jęknął ojciec.
   - Stęskniłam się za nim – wyznałam szczerze. – Nie widziałam go dwa miesiące, kiedy to matka wyrzuciła go z domu.
   - Nie pamiętasz w co Cię wpakował? – krzyknęła Chelsea odsuwając się ode mnie. – Jak przez niego wyglądałaś? Zapomniałaś już co Ci zrobił?
   - To nie była jego wina! – zsunęłam się z kanapy i podeszłam do matki. – To ja wtedy za nim pojechałam i strzeliłam! To była tylko i wyłącznie moja wina!
   - Skończ usprawiedliwiać tego bandyty! – moja mama zdzierała sobie struny głosowe, dosłownie. – Nie możesz się z nim spotykać!
   - A właśnie, że mogę!
   - Jestem twoją matką i zabraniam Ci, London!
   - A ja mam w dupie twój zakaz! – wydarłam się. – Nie stracę go po raz drugi przez wasze chore urojenia! Chcę Zayna w moim życiu!
   - On Cię zgubi, dziewczyno! – Chelsea podeszła do mnie i mocno ścisnęła mnie za ramiona. Potrząsnęła mną dosadnie. – Przy nim będziesz nikim!
   - Przynajmniej będę szczęśliwa!
   - Z mordercą?! Chcesz ułożyć sobie życie z kimś takim!? Zastanów się co ty mówisz!
   - Doskonale wiem co mówię, mamo! – krzyknęłam odsuwając się od rodzicielki. – Dzięki niemu jestem szczęśliwa i będę się z nim spotykać!
   - LONDON! – ojciec był zaskoczony zachowaniem moim i matki. Nie nadążał za naszą ostrą wymianą zdań.
   - Nigdy więcej nie zobaczysz tego typa na oczy, zrozumiano?
   - Prędzej wyprowadzę się z domu!
   - I gdzie pójdziesz? – zapytała łamiącym się głosem mama. – Pod most? Będziecie sobie mieszkać pod mostem i okradać ludzi?
   - Uważaj na słówka. – upomniałam ją grubiańsko.
   - Nie będziesz się z nim spotykać!
   - A właśnie, że będę! – warknęłam krzyżując ręce na piersiach. – Nic mi nie zrobisz!
   - Wyślę Cię do ciotki Dominic na Florydę, smarkulo! – krzyknęła głośno matka na co otworzyłam buzię ze zdziwienia. – Jestem w stanie spakować Cię nawet teraz i wysłać na tę pieprzoną Florydę, żebyś nigdy nie spotykała się z tym kryminalistą!
   - Nie znasz go! I nigdzie mnie nie wyślesz!
   - A właśnie, że wyślę! Zaraz zadzwonię do Dominic i powiem jej, że zamieszkasz u niej! Radzę Ci się iść pakować, London!
   - Nigdzie nie idę!
   - W takim razie nie spotkasz się już więcej z tym kryminalistą!
   - Ile razy mam Ci powiedzieć, że on nie jest kryminalistą?!
   - Wiem, chyba lepiej London! – krzyknęła a jej poburzone blond włosy opadały na zbulwersowaną twarz. – Masz wybór.
   - Żaden wybór. – sprzeciwiłam się. – Będę się spotykać z Zaynem i nic Wam do tego!
   - Skoro chcesz się z nim spotykać, zrobię wszystko, aby wasze popieprzone randki się nie udały. Jedziesz do ciotki!
   - Nigdzie nie jadę!
   - Jedziesz! I możesz iść na górę się pakować  - tata wtrącił się do rozmowy, popierając mamę.
   - Mamo!– wrzasnęłam głośno. – Zostaję w Cardiff, rozumiesz?
   - Jedziesz do ciotki, smarkulo! Nie zobaczysz Malika już więcej na oczy, słyszysz mnie? – zrobiła krok w moją stronę i przez chwilę byłam święcie przekonana, że mnie spoliczkuje, jednak nie zrobiła tego. – Nigdy nie ujrzysz na oczy tego kryminalisty. Nigdy, rozumiesz?!
   - NIENAWIDZĘ WAS, SŁYSZYCIE!? Z CAŁEGO SERCA NIENAWIDZĘ!
   Wybuchłam. Nie potrafiłam dłużej trzymać języka za zębami. Krzyknęłam mojej jedynej mamie prosto w twarz najgorsze słowa na świecie. Osobie, która od najmłodszych lata otaczała mnie troską i miłością, wykrzyczałam nienawiść.
   Mama oddychała ciężko tak samo jak ja. Patrzyła na mnie niedowierzającym wzrokiem. Spod muśniętych tuszem, czarnych rzęs zaczęły formować się niewielkie łzy gotowe do spłynięcia po jej zaczerwienionych od złości policzkach. Doprowadziłam własną matkę do takiego stanu.
   - Mamo, ja…
   Urwałam w połowie zdania kiedy to w domu rozległ się dźwięk wyłamywanych drzwi. Odruchowo odwróciłam się do tyłu, aby spojrzeć na przedpokój i zobaczyć co się stało. Moje serce niemal zamarło kiedy w progu ujrzałam zadziornie uśmiechniętego  Coneza i bawiącą się swoimi ślicznymi blond loczkami, Perrie.
   Oboje w dłoniach trzymali broń. I oboje zmierzali w stronę moich rodziców i mnie.


__________________

Ten rozdział całkiem lubię, jest chyba w porządku. Mam na dzień dzisiejszy skończone szesnaście rozdziałów a te historię planuje zakończyć na siedemnastym, osiemnastym rozdziale nie zapominając o odrębnej notce w postaci epilogu. Ilość rozdziałów byłaby większa gdyby posty były krótsze. Sami przyznacie, że nie ograniczałam się do dwóch stron w Microsofcie? Zdarzały się krótkie notki, ale przeważnie dominowały długie rozdziały.
Dziękuję za te 37 komentarzy pod ostatnim rozdziałem, piękne dziękuję <3
Dla fanów Honey, rozdział 20 - --> JT
Wątpię, żeby liczba komentarzy się powtórzyła, ale liczę, że bynajmniej spróbujecie, zwłaszcza, że mój humor trzeba by było poprawić...
Do następnego!


17 komentarzy:

  1. Cudowny <3. Aaaaaaaaaaaaa ja chcę dalej *-*. Pozdrawiam ;* // Amy

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale emocje xdd
    nie mogę doczekać się już następnego rozdziału :*

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniały rozdział ♥
    czekam nn ;d
    całuje lola ;*
    zapraszam do siebie, dopiero zaczynam, mam nadzieję, że zajrzysz borntobedifferentfromthem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. kochammmmmmm to już sie nie mogę doczekać co wymyślisz w następnym rozdziale ;p czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny rozdział *.* Z niecierpliwością czekam na następny c;

    OdpowiedzUsuń
  6. Kotku, ja przepraszam, że się tak bez przerwy nie wywiązuję z komentowania, ale nie mam czasu. Komiczne, bo ferie, ale nie mam internetu lub muszę się akurat skupić na czymś innym i jestem już w ogóle w tyle z rozdziałami... niedługo wszystko nadrobię i powiem Ci, co sądzę.

    Ciao!

    OdpowiedzUsuń
  7. przepraszam że dopiero teraz ale nie miałam internetu.
    świetny rozdział (zresztą jak zawsze)
    kocham

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział! :D Nie spodziewałam się takiego dystansu pomiędzy London a Malikiem. Myślałam, że to wyznanie Evander trochę załagodzi sprawę. Ale jeszcze bardziej zaskoczyło mnie zachowanie rodziców London. Co ich podkusiło do telefonu do mamy Polly? Podejrzewali coś? W sumie myślałam, że Evander skłamie. Ja na jej miejscu bym się nie przyznawała. Reakcja Chealsea mówiła sama za siebie. Nie dziwię jej się, w końcu martwi się o córkę, jak normalny rodzic. Ale żeby wyjeżdżać z tą Florydą? Lekka przesada. A Pezz i Conezem to mnie kompletnie rozwaliłaś xD Co oni tam robią? I jakim cudem ty to wszystko wyprostujesz do 18 rozdziału? Haha, nie zgadzam się! ;3 Do następnego ;*
    M. xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam małe pytanko. Naposzesz drugą część czy raczej nie? Rozdział niesamowity. Zresztą jak każdy :D pozdrawiam i ze zniecierpliwieniem czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Rewelacja !
    Mam nadzieję, że ta relacja między Malikiem a London się poprawi. I Zayn odwzajemni uczucia. Serio matka chce ją wysłać do ciotki? O nie ! ;x
    Ona musi być z Malikiem, ej! *__*
    A końcówka? Perrie i Conez? Że jak ? o.o
    Uwielbiam. ♥

    Pozdrawiam x
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
  11. Tyle emocji w jednym rozdziale, kobieto, chcesz mnie zabić..

    OdpowiedzUsuń
  12. zawał na miejscu ! O.O takie jedno , wielkie WOW ! uwielbiam cię i tego bloga ! <3 to jeden z najlepszych jakie czytałam i czytam ! ;D czekam na kolejny i mam nadzieje że Zayn i Kieran przybędą z odsieczą hahah xd ^.^ Pozdrawiam ! xx

    OdpowiedzUsuń