sobota, 14 grudnia 2013

Chapter - Seven



      Wiedziałam, że nie muszę wstać, dlatego korzystałam z wolności jaką było dla mnie bezczynne leżenie w łóżku. Nie otwierałam oczu, ponieważ bałam się, że blask słoneczny wpadający do mojego pokoju mnie rozbudzi a nie chciałam tego.
   Obróciłam się na drugi bok układając głowę na poduszce. Automatycznie zaczęłam ręką szukać mojej komórki, aby sprawdzić czy urządzenie znajduje się blisko mnie. Nagle natarłam się na coś ciepłego. Na skórę.
   Otworzyłam szybko oczy i ujrzałam lekko uśmiechającego się Malika. Otworzyłam buzię z wrażenia po czym zrzuciłam z siebie kołdrę i zarzuciłam się chłopakowi na szyję. Dotarło do mnie co zrobiłam kiedy Zayn ostrożnie położył swoje gorące dłonie na moich udach doszczętnie odkrytych.
   - Boże, tak się o Ciebie martwiłam. – wyszeptałam odrywając się od chłopaka. Nie powinnam było tego powiedzieć! Jak ja się zachowywałam?
   - Niepotrzebnie, Evander. – chłopak posłał mi lekki uśmiech. – Za to ja martwiłem się o ciebie.
   Miałam nadzieję, że zdążę spuścić głowę aby Zayn nie zauważył natychmiastowego rumieńcu pokrywającego moją twarz. Niestety, bezskutecznie. Chichot Malika tylko mnie utwierdził w przekonaniu, iż się zbłaźniłam. Po raz kolejny w jego oczach.
   - Nie wierzę, że to mówię, ale stęskniłem się za tobą, blondyneczko. – zaśmiał się wstając z mojego łóżka. – Nikt mi nie robił kazań przez kilka dni ani nie marudził. A co gorsza nikt się tak szybko nie peszył jak ty!
   - Gdzie byłeś? – zmieniłam temat przykrywając się kołdrą. Miałam zwyczaj spania w majtkach i zwykłym podkoszulku. Dziś nie było inaczej.
   - Tu i tam. – wyjaśnił sarkastycznie. – Zwiedzałem okolicę.
   - Czy chodź raz możesz mi powiedzieć prawdę? – zapytałam półszeptem. Nie było mnie stać na więcej. Byłam wciąż omotana jego pojawieniem się.
   Malik zachichotał po czym zbliżył się do mojej osoby. Położył swoje wyprostowane w łokciach ręce blokując mi wyjście z łóżka i przybliżył swoją twarz niebezpiecznie blisko mojej. Nie potrafiłam spuścić wzroku. Musiałam gapić się na jego oczy.
   Jego nos stykał się z moim, a usta dzieliły dosłownie milimetry. Wiedziałam, że chłopak słyszy jak szybko biło moje serce. Jednak nie dał po sobie poznać rozbawienia.
   - Tłumaczyłem Ci już London. – szepnął. – Nie muszę Ci się z niczego spowiadać. Co robiłem, co robię albo co będę robić. A czemu? Bo to nie jest na razie twój interes, blondyneczko.
   Zayn odsunął się ode mnie i posłał cierpki uśmiech. Podszedł do mojej szafy i zaczął w niej grzebać. Już miałam krzyknąć do niego co wyprawia, kiedy rzucił w moją stronę szarym dresem i pomarańczowym podkoszulkiem.
   - Masz mieć na sobie tylko to, rozumiemy się? – odebrałam jasno aluzję do mojej bielizny wyszczuplającej. – Za pięć minut widzę Cię na dole. Mam Ci dużo do opowiedzenia z mojej wycieczki.

________

   - Jak to Conez Cię szuka, Zayn?!
   Nie potrafiłam opanować mojego szybkiego i pełnego obawy oddechu. Momentalne poczucie winy i strach zawładnęły moim ciałem. Nie wiedziałam co się teraz stanie. Jak moje życie się potoczy! Nie wiedziałam nawet czy będę spała dzisiaj w swoim pokoju!
   - Postrzelone ramię widocznie nie przeszkadza mu w szukaniu starego kumpla. – zaśmiał się nerwowo przeczesując swoje gęste, ciemne włosy dłonią. Starał zachować kamienną twarz jednak pojedyncza żyła pulsowała mu na czole w efekcie przerażenia.
   - Czyli, że on Cię za niedługo znajdzie, tak? – pisnęłam mocniej wbijając paznokcie w poduszkę w salonie. Malik chodził wzdłuż pokoju.
   - Podejrzewam, że on już mnie znalazł. – odparł po długiej chwili chłopak. Wziął głęboki oddech i spojrzał na mnie swoimi czekoladowymi tęczówkami. – Tak samo jak ciebie.
   Zapomniałam jak się oddycha. Powietrze przestało mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie skoro … potężny, niebezpieczny mężczyzna wiedział, gdzie jestem. Byłam na jego celowniku i możliwe, że do dwudziestu czterech godzin mógł mnie zabić w zemście za postrzelone ramię.
   - Hej, hej blondyneczko – ciemnowłosy w dwóch susach znalazł się przy mnie. Uklęknął przed moją osobą i złapał moje drżące dłonie w swoje. – On Ci nic nie zrobi, słyszysz? Nigdy nie zobaczysz go na oczy, jeżeli będziesz się mnie słuchała, rozumiesz?
   Kiwnęłam głową czując jak moje oczy wilgotnieją. Moje zielone tęczówki straciły zapewne w tym momencie cały swój blask jaki zawsze posiadały.
   - Musisz zawsze trzymać się blisko mnie. – Zayn zaczął tłumaczyć mi swój plan, nie puszczając moich dłoni. – Od jutra zaczniesz normalnie funkcjonować i wrócisz do szkoły. Będę Cię odwoził i zawoził. Nie spuszczę Cię z oka ani na sekundę, słyszysz? Będziesz bezpieczna, London.
   - On mnie znajdzie. – wychlipałam po jakimś czasie. – A potem mnie … zabije.
   - On Cię nie zabije. – zaśmiał się niemrawo chłopak. – Prędzej zabije mnie niż ciebie, Evander.
   - Skąd ty to wszystko wiesz? – zapytałam ocierając opuszkiem palców popuchnięte oczy. – Jesteś tu zaledwie tydzień. Jak możesz wiedzieć tyle rzeczy?
   - Mam wiele kontaktów, dziewczynko. – uśmiechnął się złowrogo. – Nie tylko w Bradford.
   Puścił moje wciąż trzęsące się dłonie i wrócił do ponownego obchodu salonu w tę i we w tę. Nie wiedziałam co myśleć. Zayn przeprowadził się z Bradford do Cardiff zaledwie tydzień temu a już zdążył wpakować mnie w poważne kłopoty w konsekwencji czego jakiś niebezpieczny facet miał mnie na celowniku a na dodatek chłopak miał jakieś kontakty  w mieście? Czy to było możliwe? Zaczynałam nabierać podejrzeń, że Malik ukrywał przede mną coś okropnego.
   - Jesteś w Cardiff pierwszy raz? – wzięłam się w garść w efekcie czego mój głos nie brzmiał jak u myszki. Zayn nadal krążył po pokoju.
   - Nie.
   - Masz tu jakąś rodzinę?
   - Nie.
   -Przyjaciół?
   - Kiedyś miałem. – odparł nie zdradzając cienia emocji. Nie sądziłam, że doczekam się takiej odpowiedzi. Nawet nie wiedziałam, że moje rodzinne miasto jest mu znane!
   - Co znaczy kiedyś, Zayn? – zapytałam po chwili ciszy. Nie liczyłam na odpowiedź, liczyłam na to, że nie rozzłoszczę chłopaka.
   - A to, że za dużo chcesz wiedzieć, blondyneczko. – warknął sucho obrzucając mnie karcącym spojrzeniem. Natychmiast spuściłam głowę i przetarłam twarz. Chciałam płakać. Gorzko płakać, zwinąć się w kłębek pod kocem i płakać. Ale nie mogłam. Nie chciałam pokazać przed Malikiem, że jestem słaba. Nie chciałam mu dać tej satysfakcji, że powoli wykańczał mnie psychicznie. Nawet jeśli była to prawda.
   - Powinnam wiedzieć, Zayn. Powinnam wiedzieć bardzo dużo skoro naraziłeś mnie na takie niebezpieczeństwo jakim jest ten cały Conez.
   - A kto Ci kazał za mną jechać?! – wrzasnął. Trafiłam w jego czuły punkt. – Gdybyś nie była tak cholernie wścibska, nie miałabyś żadnych problemów i nie domagałabyś się pierdolonych wyjaśnień!
   - Nawet nie wiesz jak żałuję tego wieczoru. – mruknęłam i wstałam z kanapy. Przetarłam oczy i spojrzałam z wyrzutem na chłopaka. W mojej głowie wirował wspomnienia z wieczoru, kiedy … strzeliłam do Coneza. – Mimo wszystko jednak należą mi się wyjaśnienia. Dlaczego byłeś w poprawczaku? Jaki masz związek z moją mamą? Jakie relacje łączą Cię z Conezem i Kieranem? I mógłbyś mi w końcu powiedzieć czego ty ode mnie oczekujesz, człowieku.
   Był zdezorientowany moją wypowiedzią. Powiedziałam to wszystko tak spokojnie, że aż byłam pełna podziwu samej sobie. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w kierunku piętra wbijając paznokcie w brzuch.
   Kiedy zamknęłam drzwi usłyszałam sęk przekleństw padających z ust kruczowłosego. Oparłam się o drzwi i wybuchłam jak małe dziecko, gromkim płaczem.

________


   Lekcja chemii dłużyła się strasznie. Minuta za minutą leciała jakby w spowolnionym tempie. Nauczycielka omawiała coś gestykulując rękoma, co chwilę pisząc jakieś wzory na długiej, podłużnej tablicy. Nie słuchałam jej. Moje myśli było kompletnie gdzie indziej.
   Kieran nie odzywał się do mnie. Polly zaciągnęła go dzisiaj do szkoły jednak kiedy tylko mnie zobaczył mina mu zrzedła i spuścił wzrok. Na korytarzu minęliśmy się bez słowa ze spuszczonymi głowami. Z Polly utrzymywałam jedynie ledwo widoczny kontakt wzrokowy.
   I pomyśleć, że pokłóciłam się z najlepszymi przyjaciółmi o jakiegoś dupka! Ukrywałam przed nimi coś ważnego tylko dlatego, że Zayn mnie oto poprosił. Co ja mówię?! On mi tak rozkazał! Traktował mnie z góry, jakbym była jego podwładną, zabawką i …
   - Panno Evander, czy ja Pani przeszkadzam? – nauczycielka rzuciła we mnie surowe spojrzenie. Od razu przestałam bujać w obłokach.
   - Nie – odparłam szybko. – Zamyśliłam się, przepraszam.
   W klasie natychmiast rozległy się szepty. Ja, Polly i Kieran zawsze byliśmy numerem jedne w szkole nie tylko na listach popularności, ale i na listach plotek. Dzisiaj nie było inaczej. Wielka paczka przyjaciół unikała się jak ognia a na dodatek do szkoły, odprowadził mnie pod same drzwi czarnowłosy „przystojniak” z czarnym Range Rover`em. Wszyscy wymyślali przeróżne teorię, ale jedna zdążyła się już przyjąć. Według „szkolnego głosu” Polly i Kieran odwrócili się ode mnie kiedy zaczęłam zadawać się z hazardzistą i właścicielem domu nocnego! Byłam pewna, że moich przyjaciół ta teoria tak samo bawiła jak mnie!
   - Niech Pani uważa. – warknęła nauczycielka i zaczęła ponownie coś tłumaczyć.
   Odwróciłam lekko głowę do tyłu, aby spojrzeć na rudowłosą i Wilsona. Dziewczyna wpatrywała się tępo w okno za którym krople deszczu muskały szkło, a Kieran wpatrywał się we mnie groźnie popuchniętymi oczami, rozwalając długopis na drobny mak.
   Odwróciłam wzrok kiedy rozległ się dźwięk dzwonka.
   Wyszłam z klasy i starając się ignorować ciekawskie spojrzenia udałam się do swoje szafki. Odłożyłam niepotrzebne książki i zaczęłam poprawiać mój makijaż. Przycieniowałam mocniej powieki po czym odchyliłam lekko lusterko i w jego odbiciu ujrzałam, że Kieran wraz z Polly przyglądali mi się. Obydwoje stali obok szafki chłopaka i o czymś rozmawiali nie odrywając ode mnie wzroku.
   Bez zastanowienia zamknęłam szafkę, przerzuciłam torbę przez ramię i podeszłam do nich. Zatrzasnęłam Kieranowi szafkę przed nosem a ten udawał, że bawi się czymś na swoim telefonie.
   - Dobrze wiesz, ze to nie była moja wina, Wilson! – uniosłam głos. – Nie wiedziałam nawet, że on Cię zna! Nic mi nie chce mówić o tobie! Nie masz nawet pojęcia jak mi jest z tym ciężko, ale proszę zrozum mnie i wybacz mi, Kieran! Jesteśmy przyjaciółmi!
   - Powiesz mi co Cię z nim łączy? – zapytał cicho chłopak nie odrywając wzroku od swojej komórki. Katem oka zauważyłam jak Polly nerwowo zerka to na mnie, to na swojego chłopaka. Na resztę tłumu wokół nas nie zwracałam uwagi.
   - Nie mogę wam powiedzieć, ale gdybym tylko mogła…
   - W takim razie nasza przyjaźń jest bez sensu, London. – odparł i lekko kuśtykając zaczął kierować się w przeciwną mi stronę. Rudowłosa posłała mi tylko przepraszające spojrzenie i ruszyła z nim w stronę wyjścia, zostawiając mnie w totalnym szoku.
   Miałam ochotę krzyknąć!
   Zacisnęłam wargi i wyjęłam z mojej torby okulary przeciwsłoneczne. Udając, że słowa przyjaciela kompletnie mnie nie zabolały nasunęłam je na nos i wypinając pierś ruszyłam w stronę wyjścia. Wydęłam usta i szłam przez ten pieprzony korytarz jak księżniczka podczas gdy w środku czułam, że cząstka mnie umarła.
   Przed szkołą, na schodach Polly rozmawiała o czymś z Kieranem wyraźnie gestykulując. Jej chłopak rzucał w nią tylko znudzonymi spojrzeniami. Gdyby wszystko było między nami w porządku podeszłabym do nich i powiedziała „Gołąbeczki, nie drżyjcie tak tego waszego ryja, tylko lećcie w ślinkę”. Zażartowałabym z ich kłótni, jednak teraz nie mogłam, ponieważ zapewne to moja osoba  była powodem ich sprzeczki.
   Kiedy mnie zauważyli Polly ucichła a Kieran ponownie spojrzał na mnie wściekle. Z trudem przeszłam obok nich udając, że ani trochę słowa Wilsona mnie nie zabolały. Aby nie rozpłakać się na oczach wszystkich uczniów, jak i obserwatorów naszych „wyczynów prywatnych” zaczęłam szukać czarnego Range Rower`a, którym miał przyjechać Malik. Zobowiązał się nie spuszczać mnie w ogóle z oka. Byłam ciekawa jak zamierza to robić nie odzywając się do mnie.
   Zauważyłam kruczowłosego na końcu parkingu. Był otoczony przez grupę cheerlederek naszej szkolnej drużyny footbolowej i pojedynczych brunetek z przyklejonymi rzęsami. Zagotowało się we mnie! Chciał się bawić w moją niańkę nie dlatego, że martwił się o moje bezpieczeństwo, tylko być w centrum uwagi wykorzystując swoją niebanalną urodę!
   Przyśpieszyłam kroku głośno tupiąc moimi koturnami. Kiedy chłopak mnie dostrzegł uśmiechnął się szerzej. Rozmawiał z tymi dziewczynami i uśmiechał się, ale były to wymuszone gesty. Widziałam po jego twarzy, że był nimi wyraźnie znudzony.
   - Zayn. – stanęłam przed jakimś kwartałem ładniejszych ode mnie o milion razy dziewczyn i zarzuciłam ręką na biodro. Ku mojemu zdziwieniu wszystkie się rozstąpiły mrucząc do mnie ciche „hej”. Pomachały Malikowi posyłając mu zalotne spojrzenia i ulotniły się.
   - Nie wiedziałem, że jesteś taką plotkarką, blondyneczko. – zaśmiał się cynicznie Malik opierając się o drzwi swojego samochodu. Do teraz zastanawiałam się skąd on go wziął?
   - O czym ty mówisz? – warknęłam kierując się do wnętrza. Zayn wyminął mnie szybko i jak na gentelmana przystało otworzył mi drzwi od strony pasażera. Spojrzałam na niego z zdziwieniem. Ten tylko uśmiechał się szeroko wskazując, abym weszła. Chwilę potem siedziałam zaczerwienia już na miejscu pasażera.
   - Nie wiedziałem, że będziesz rozpowiadać w szkole, że jestem twoim chłopakiem. – zachichotał kiedy usiadł przed kierownicą. – Mogłaś mnie uprzedzić to pożegnałbym się z tobą jak na chłopaka przystało.
   - Co? – pokręciłam głową. – Myślisz, ze jestem tak zdesperowana, że rozpowiadam, że jesteś moim facetem?
   - Oj myślę, że jesteś. – mrugnął do mnie i przekręcił kluczyki w stacyjce. Myślałam, że umrę ze wstydu. – W ciągu kilku minut dowiedziałem się bardzo dużo na twój temat od moich nowych koleżanek, Evander.
   - Słuchaj się cheerlederek i wytapetowanych krów a na pewno będziesz mógł napisać o mnie biografię. – warknęłam odwracając głową. Zayn parsknął śmiechem.
   - Uwielbiam się z tobą droczyć. Od razu poprawia mi się humor.
   Puścił sprzęgło i zmienił bieg. Nacisnął pedał gazu i wyjechał z parkingu bardzo szybko chlapiąc przy tym kilku pierwszoklasistów. Przez sekundę napotkałam twarze Kierana i Polly. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że moi „przyjaciele” widzieli jak wchodzę do samochód Malika.
   Momentalnie straciłam wiarę w naszą ponowną przyjaźń. Oni mi już nigdy nie zaufają.
   Nagle po samochodzie rozległ się dźwięk sms`a. Poczułam na sobie pytające spojrzenie kruczowłosego. Uśmiechnęłam się do niego wręcz niewidzialnie po czym szybko wyjęłam swoją komórkę uniemożliwiając Zaynowi widok treści wiadomości.
   „Nie obchodzi mnie jak, ale masz być dzisiaj o 21 w Parku. Polly xxx.”


____________________

Przyznam szczerze, że całkiem lubię ten rozdział. Pamiętam, że pisało mi się go dość przyjemnie. 
Chciałabym tylko podziękować za komentarze pod szóstką. Ten rozdział dedykuję wszystkim osobom, które chociaż raz poznały ten nieprzyjemny smak kłótni z przyjaciółmi - ale pamiętajmy, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Jak będzie w przypadku London? Nie mogę wam powiedzieć.
Zapraszam na moje nowe opowiadani
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia!

20 komentarzy:

  1. swietny pozdzial! Przyznam szczerze, ze momentami mialam lzy w paczadlach. I nie, wcale nie mialam *jak to moj tato mowi* 'kosmatych mysli' kiedy zen powiedzial lo zeby zalozyla TYLKO podkoszulke i dresy xdd I luv ya xx

    OdpowiedzUsuń
  2. O taaak, Zayn wrócił ! :>
    Uwielbiam ten rozdział :)
    Fanie, że Malik opiekuje się i chroni London, awwr ! *_*
    Oh, i czekam na tę rozmowę London i Polly :>
    Mam nadzieję, że sobie pewne rzeczy wyjaśnią ^ ^

    Czekam na kolejny rozdział ♥

    Pozdrawiam ciepło :>
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle zajebisty rozdział :D
    I ponownie nie wiem co mam napisać xD
    Reakcja London trochę mnie zaskoczyła, jednak jeszcze bardziej zachowanie Malika ^^ Widać, że zaczęło mu zależeć :)
    Jakoś ta sprawa z Conezem mnie nie martwi. Będę mieć łzy w oczach później xD No bo serio, niby już ich zlokalizował, ale nie wierzę, że mógłby zrobić im coś poważniejszego. Ja lekkoduch :P
    Kieran mnie dobija. Czy on naprawdę nie rozumie, że to nie wina London ?! Ale mam nadzieję, że to wkrótce się wyjaśni :)
    Hahahahahaha, 'Nie wiedziałem, że będziesz rozpowiadać w szkole, że jestem twoim chłopakiem.' hahaha, o Boże, Malik, zabijasz xD
    Założę się, Ze L. pójdzie na spotkanie z Polly. I coś mi mówi, że nie będzie ona należało do tych miłych. Conez ?
    O, nowe opowiadanie ^^ Już się za nie biorę :D
    Także życzę ci dużo weny i czekam na next ;*
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja chce następny już !!! Prosze !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. AAAAAAAAAAAAAAA ja to kocham !
    krótki :(
    czekam nn ;D
    tylko dłuższy proszę ;*
    kocham ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. SUPER . Mam nadzieje ze wszystko sie ulozy . :)

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW!
    Super, tylko krótki trochę
    Ale i tak super <3
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  8. aaaa zajebisty rozdział jezu ja chce żeby oni sie pogodzili i dalej przyjaźnili czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hejka zostałaś nominowana do Liebsten Awards więcej na ten temat i pytania znajdziesz w zakładce na http://ride-or-die-louis-and-katie.blogspot.com/

      Usuń
  9. Kocham <3
    Boski rozdział czekam na kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgaduje że to Kieran napisał wiadomość!
    Boski, czekam na next!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG swietny rozdzial. Czekam na NEXTA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogla bys mnie zaprosic na bloga just-trust-isiia999.blogspot.com. DZIEKUJE

      Usuń
  12. Świetny:)
    Czekam na nn.


    Odblokuj "just-trust-isiia999.blogspot.com" nie mam konta google, a chciałabym przeczytać kolejne rozdziały, które będziesz tutaj dodawała:D

    OdpowiedzUsuń
  13. HHAH ZENNNNNNN WRÓCIŁ! OŁ YEAH BICZYSSS... XD TĘSKNIŁAM MALIK :(
    HAHABHANA BO ONA MA ZAŁOŻYĆ TYLKO PODLOSZULKE I DRESY HAHHAJ JEZU! ZBOCZONY MALIK (?) XD
    " Mogłaś mnie uprzedzić to pożegnałbym się z tobą jak na chłopaka przystało." ~ NIE MOGĘ SIĘ TEGO MOMENTU DOCZEKAĆ AJYSUSGSAIS ;3

    A I JESZCZE JEDNO JAKBYŚ MOGŁA MNIE ZAPROSIĆ DO CZYTANIA just-trust-isiia999.blogspot.com ? :)) Z GÓRY DZIĘKUJĘ ;*
    WENY ŻYCZĘ, SŁOŃCE :D
    @gochillout

    OdpowiedzUsuń
  14. odblokujesz bloga just-trust-isiia999.blogspot.com???

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz niesamowity talent.
    Rozwalił mnie moment:
    "- Nie wiedziałem, że będziesz rozpowiadać w szkole, że jestem twoim chłopakiem. – zachichotał kiedy usiadł przed kierownicą. – Mogłaś mnie uprzedzić to pożegnałbym się z tobą jak na chłopaka przystało."
    Kocham!!

    Mogłabyś mnie zaprosić do czytania just-trust-isiia999.blogspot.com
    Albo odblokuj to cudo!

    OdpowiedzUsuń