sobota, 21 grudnia 2013

Chapter - Eight


   Naciągnęłam moje ulubione jeansy na wyszczuplające mnie w talii body po czym narzuciłam na moje ramiona czerwoną skórzaną kurtkę. Wepchnęłam wyciszoną komórką do przedniej kieszeni spodni po czym głośno westchnęłam.
   - Będzie dobrze. – mruknęłam sama sobie do siebie opuszczając mój pokój. Najciszej jak potrafiłam zamknęłam drzwi i ruszyłam na dół. Uważając, aby schody nie zazgrzytały zeszłam na dół i zaczęłam szukać wzrokiem kruczowłosego.
   Zayn rozmawiał z kimś zaciekle przez telefon. Na jego twarzy malowało się zdenerwowanie. Wpatrywał się w kominek bez opamiętania.
   - Masz mnie tylko obronić Chelsea a nie wpierdalać się w moje życie!
   Z tego zdania wywnioskowałam, że rozmawiał z moją mamą. Gdyby nie fakt, że próbowałam się wymknąć przed z nim z domu od razu bym do niego podeszła i wygarnęłaby mu! Moja mama odchodziła od zmysłów w tym zasranym Bradford i robiła wszystko, aby mu pomóc a on się tak do niej odnosił? Gdybym była na jej miejscu, już dawno zrzekłabym się takiego klienta.
  Schyliłam lekko głowę i ruszyłam do przedpokoju. Zacisnęłam usta i wstrzymałam oddech. Chłopak mnie nie zauważył! Miałam ochotę pisnąć ze szczęścia i satysfakcji, że wymknęłam się Zaynowi Malikowi! Znaczy, prawie się wymknęłam.
   Sprawdziłam jeszcze czy miałam swój telefon po czym naparłam na klamkę. Przekręciłam ją i lekko uchyliłam drzwi. Zimny powiew wiatru panujący na dworze od razu dał mi się we znaki. Odchyliłam szerzej drzwi, aby spokojnie przejść przez próg kiedy nagle się zatrzasnęły. Obróciłam się lekko w lewo i napotkałam wściekły wzrok Malika. Jego dłoń zaciskała się na drzwiach.
   - Zaraz do ciebie oddzwonię. – warknął i rozłączył się. Piorunował mnie wściekłym spojrzeniem, które paraliżowało mnie od środka. Spuściłam głowę i czekałam na najgorsze.
  - Wybierasz się gdzieś, blondyneczko? – przemawiała przez niego czysta furia.
   - Ni-nie. – zająknęłam się. Gdzie podziała się moja odwaga, kiedy jest najbardziej potrzebna? – Skąd taki pomysł?
   - A może stąd, że wymykasz się z domu jak jakaś pieprzona trzynastolatka i myślisz, że tego nie zauważę!
   - Nie krzycz na mnie. – szepnęłam. Chłopak kipiał złością.
   - Co ty sobie myślałaś, Evander? – nie zamierzał spełnić mojej prośby. – Że wyjdziesz sobie od tak, nie mówiąc mi o tym? Gdzie ty tak w ogóle się wybierałaś, co?!
   - To nie jest twój interes. – mruknęłam, wpatrując się w moje buty. Nie miałam odwagi podnieść wzroku.
   - Evander – ledwo panował nad drżeniem głosu. Zdałam sobie sprawę, że wprowadziłam go w stadium szaleństwa. – Gadaj, gdzie chciałaś iść!
   Uderzył dłonią zaciśniętą w pięść w drzwi wejściowe. Zatrzęsły się na zawiasach a z podwórza rozległo się szczekanie bezdomnych psów. Przymknęłam oczy i zaczęłam się poważnie bać.
   - Chcę się spotkać z Polly. – wyszeptałam w końcu. Czekałam, aż chłopak znowu wybuchnie gniewem i uderzy w coś, jednak zamiast tego doczekałam się kilku nierównych wydechów z jego strony.
   Nie wiem, ile minęło. Kilka sekund, kilka minut, a może nawet i godzina? Uniosłam w końcu moje przerażone oczy i spojrzałam na Malika, który bez żadnego skrępowania badał każdy centymetr mojego ciała. Czułam się taka zażenowana.
   - Jeżeli nie będzie Cię do godziny w domu nie masz pojęcia co z tobą zrobię, blondyneczko. – spiorunował mnie jeszcze spojrzeniem i odwrócił się na pięcie, wyciągając telefon. Zniknął w salonie zostawiając mnie w osłupieniu.
   Ja się przesłyszałam, tak? Zayn, właśnie pozwolił mi wyjść gdzieś samej? I to w dodatku, późnym wieczorem? Czy to jakiś żart?
   Nie czekając ani chwili dłużej, wybiegłam z domu i weszłam do mojego samochodu. Zapięłam dokładnie pasy i odpaliłam silnik. Wyjechałam z podjazdu i skręciłam na lewo. Mój oddech był szybki i nierówny. Co chwilę patrzyłam w lusterko czy ktoś, za mną nie jedzie. Dopiero kiedy przyjrzałam się dokładnie odbiciu w lusterku uświadomiłam sobie, że kierowcy intensywnie korzystają z dróg. Przynajmniej nie byłam sama.
   Włączyłam radio i zacisnęłam obie dłonie na kierownicy. Nie potrafiłam się uspokoić. Wciąż byłam roztrzęsiona i zdziwiona. On mi pozwolił, od tak wyjść! I to jeszcze samej! Groził mi, że jeżeli pójdę gdziekolwiek sama, to gorzko tego pożałuję a teraz? Pozwolił mi wyjść wieczorem! Owszem, miałam ograniczenie czasowe, ale liczył się sam fakt, że Zayn udzielił mi zgody na wyjście.
   Chociaż z drugiej strony, co to było za określenie „udzielił mi zgody”? Kim on był, żeby mną rządzić? Nie był  nikim mi bliskim ani rodziną, żebym musiała się go słuchać. Dzieliliśmy problemy i prawdopodobnie spotkają nas te same konsekwencje, ale oprócz tego nic nas nie łączy a on nie ma prawa mi rozkazywać! To zawsze ja rozporządzałam swoim czasem i robiłam to co chcę. A teraz? Robiłam wszystko jak mała dziewczynka to co Pan Kryminalista powie. Gdzie się podziała, zgrywającą odważną, ja?!
   Podjechałam na parking tuż obok największego parku w centrum Cardiff. Zgasiłam silnik, wyjęłam kluczyki ze stacyjki po czym wyszłam z samochodu. Upewniłam się, że jest ono zamknięte po czym narzuciłam kaptur z czarnej bluzy wystającej spod kurtki na głowę, licząc w duchu, że mnie zakamufluje w pełni.
   Wyjęłam komórkę i spojrzałam na zegarek.
   20:48
   Do spotkania z Polly miałam jeszcze kilka minut, co pierwszy raz mnie nie usatysfakcjonowało. Gdyby sprawy miały się inaczej, cieszyłabym się, że jestem przed czasem co dla mnie jest byłoby osiągnięciem z powodu notorycznego spóźniania się. Jednak sytuacja była inna – ja i Polly ledwo rozmawiałyśmy  a lada moment z krzaków mógł ktoś wyjść i odegrać się na mnie.
   Usiadłam na ławce pod największym Klonem w Parku. Była to nasza ławka. Moja, Polly i Kierana. To tutaj zawsze spotykaliśmy się wieczorami i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. To tutaj się zwierzaliśmy ze wszystkich problemów oraz naprawialiśmy je. To była nasza ławka.
   Fala wspomnień, która opętała moje myśli została przerwana z powodu intensywnych szeleści liści. Jak oparzona zeskoczyłam z ławki i zaczęłam się obrać dookoła. Byłam sama w parku jednak czułam na sobie czyjś wzrok. Było ciemno mimo tego, że latarnie świeciły. Ogarnął mnie strach i panika. Nagle usłyszałam tupot butów. Ciężkich kroków należących z pewnością do mężczyzny. Odgłos szeleszczących liści nasilał się coraz bardziej tak samo jak czyjś chód dlatego rzuciłam do ucieczki.
   Biegłam ile sił w nogach do wyjścia z Parku. Byłam cała zdyszana a ciecz w postaci potu spływała ze mnie strumieniami. Jeszcze nigdy nie bałam się tak o swoje życie!
   Słysząc kroki biegu, odwróciłam się za mną i o mało ci nie potknęłam się o kamień leżący na ziemi. Ktoś mnie gonił. Jakaś ubrana na ciemno postać, próbowała mnie dogonić. Chciała mnie złapać i zrobić mi coś strasznego! Tak bardzo się bałam i …
   Zderzyłam się z kimś. Wpadłam na człowieka z taką siłą, że upadłam na ziemię. Kiedy moje ciało zetknęło się z ziemią poczułam potworny ból w nadgarstku. Łzy momentalnie poleciały mi z oczu. To tak bolało.
   - O mój Boże, London! – uniosłam głowę do góry i pisnęłam z przerażenia. Moja rudowłosa przyjaciółka klęknęła przy mnie, chwytając moją obolałą rękę. – Nic Ci nie jest?
- Polly! – krzyknęłam po chwili, podczas której błagałam Boga, aby ta chwila nie okazała się snem. Zdrową ręką uwiesiłam się przyjaciółce na kark. Polly przygarnęła mnie z całych sił do swojego rozgrzanego ciała.
   - On mnie goni – wyjęczałam kiedy odsunęłam się od dziewczyny. – On jest za mną, Polly.
   - Nikogo tutaj nie ma, London. – powiedziała rudowłosa starając się przybrać spokojny ton głosu. Niestety, przyszło jej to z marnym efektem.
   - On mnie gonił, Polly! On mnie chce zabić, rozumiesz?! – podniosłam głos i zaczęłam się wiercić w miejscu. Moja przyjaciółka chwyciła mnie za ramiona i lekko potrząsnęła. Łzy spływały po moich zaczerwienionych policzkach.
   - Jesteśmy tutaj tylko my. – powiedziała spokojnie i próbowała mnie uspokoić. – Chodźmy do mojego samochodu, jesteś cała czerwona.

________

   - Musisz mi w końcu powiedzieć co się dzieje, dziewczyno. – Polly nie dawała za wygraną i cały czas próbowała ode mnie wyciągnąć wszystko. Ja jednak byłam wciąż przestraszona zaistniałą sytuacją w parku, aby kłócić się z przyjaciółką i wmawiać jej, że kiedyś jej powiem.
   - Nie masz nawet pojęcia jak bardzo bym chciała, ale … nie mogę nic powiedzieć, Polly. – westchnęłam po dłuższej chwili. – Zayn powiedział, że to kwestia bezpieczeństwa.
   - Zayn powiedział? – zakpiła. – Od kiedy to jego zdanie jest ważniejsze niż moje?
   - To nie chodzi kto jest ważniejszy, ale oto, że … siedzę w gównie Polly i nie chcę mieszać Ciebie w to wszystko. – wyjaśniłam jąkając się. Starałam się ostrożnie dobierać słowa, aby dać do zrozumienia rudowłosej cokolwiek. Liczyłam, że zrozumie choć trochę.
   - Ale o czym ty mówisz? – dziewczyna zaczęła uderzać swoimi długimi paznokciami pomalowanymi na czarny kolor o kierownicę swojego Audi. – W co ty się wpakowałaś, London?
   - Nie masz pojęcia ile bym dała, żeby ta sytuacja wtedy potoczyła się inaczej. – wychlipałam pocierając nos o rękaw kurtki. – Mnie to wszystko przerasta, Polly. Te wszystkie tajemnice, zagrywki, podporządkowania.
   - Kurwa, London powiedz mi o co chodzi! – przerwała mi rudowłosa wściekle. Wyprowadziłam ją z równowagi. – Kieran nie chce mi nic mówić tak samo jak ty! Czy ty sobie ze mnie jaja robicie?! Tak cholernie się o was martwię a wy nie raczycie mi powiedzieć o co chodzi!?
   - Nie mogę Ci powiedzieć, Polly bo boję się, że coś Ci się może stać! – krzyknęłam. Również wyszłam z siebie.
   - Mówisz tak jak Kieran! Zgadaliście się czy jak? – wrzasnęła zarzucając swoją burzą loków do tyłu. – Mam tego wszystkiego dość! Tych kłamstwa z waszej strony! Nie chcę być okłamywana przez dwójkę ludzi na których najbardziej mi zależy!
   Nie odpowiedziałam nic. Wsunęłam jedynie blond kosmyk włosów za ucho po czym nacisnęłam klamkę drzwi i wyszłam z samochodu przyjaciółki trzaskając drzwiami. Nie potrafiłam spojrzeć jej w oczy. Zawiodłam drugą najbliższą mi osobę. Najpierw straciłam przyjaciela a teraz prawdopodobnie straciłam przyjaciółkę.
   Polly odjechała z piskiem opon zanim zdążyłam wsiąść do swojego auta. Kiedy się w nim zlazłam uderzyłam z całych sił o kierownicę i krzyknęłam. Wszystko się spieprzyło. Moje życie jeszcze dwa tygodnie temu było normalne. Byłam Bogu ducha winną, zakompleksioną nastolatką udającą kogoś kim nie byłam i żyłam sobie w moim świecie. A teraz? Straciłam dwójkę najbliższych przyjaciół, rodzice wyjechali na delegacje, postrzeliłam najgorszego typa w mieście i nie potrafiłam przestać myśleć o Zaynie.
   Zapięłam pas i odpaliłam silnik. Opuściłam parking i wjechałam na ulicę główną. Byłam chyba jednym pojazdem na ulicy. Było tak cicho i pusto. Za cicho.
   Zegarek wskazywał dwudziestą trzecią czterdzieści osiem, więc uświadomiłam sobie, że Malik mnie ukatrupi po powrocie do domu. Miałam wrócić najpóźniej po dziesiątej a dochodziła dwunasta. Nie miałam odwagi wyciągnąć telefonu i zobaczyć ilość nieodebranych połączeń od niego. On mnie teraz nigdy z domu już nie wypuści!
   Spojrzałam w lusterko po mojej prawej stronie i dostrzegłam, że jedzie za mną jakiś samochód. Momentalnie serce podeszło mi do gardła. Jeszcze przed chwilą ulice były puste!
   Dodałam gazu i zacisnęłam dłonie na kierownicy. W mojej głowie od razu zaczęły pojawiać się najgorsze myśli. Zadrżałam z przerażenia. Nie potrafiłam uspokoić mojego nerwowego rytmu serca oraz płytkiego oddechu. Jeszcze nigdy nie chciałam znaleźć się w domu obok Zayna, tak jak teraz.
   Nagle zza rogu z piskiem opon wyjechał duży czarny jeep. Nim zdążyłam skręcić w lewo w jakąś uliczkę, samochód uderzył w moją maskę, popychając auto tym samym na skraj ulicy. Straciłam kontrolę nad kierownicą.
   Zatrzęsło mną i uderzyłam głową o szybę. Głowa zaczęła mnie potwornie boleć a na domiar złego poduszki powietrzne po raz pierwszy w tym samochodzie włączyły się wypełniając niemal całe pomieszczenie samochodu. Zaczęło kręcić mi się w głowie.
   Drzwi otworzyły się i poczułam mocny ucisk czyjeś dłoni na moim ramieniu. Otworzyłam oczy i ujrzałam wysokiego mężczyznę z ogoloną głową. Ledwo stłumiłam krzyk w sobie.
   Facet wręcz wypchał mnie z samochodu i rzucił mną o ziemię. Upadłam na kolana i syknęłam z bólu. Poczułam jak coś ścieka mi po twarzy i byłam prawie pewna, że to krew. Byłam taka słaba.
   Uniosłam wzrok i rozejrzałam się dookoła. Dwa duże jeepy stały tuż obok siebie blokując jakikolwiek wyjazd mojej zmasakrowanej od jednej strony Alfie. Nade mną stało jakiś dziesięciu potężnie zbudowanych mężczyzn na pierwowzór tego, który wypchał mnie z samochodu. Wszyscy mieli na twarzy ten sam cyniczny uśmiech. Łzy momentalnie poleciały mi z oczu. Chciałam wołać o pomoc, kiedy zorientowałam się, że jestem na opuszczonej dzielnicy Hogan Drive.
   - Jesteś inna niż pozostałe, kochanie. – nagle najwyższy z nich podszedł do mnie złowrogo się uśmiechając. Miał na sobie czarną kurtkę i ciemne spodnie a na twarzy miał okulary słoneczne.
   Mężczyzna uklękł przede mną i pogłaskał mnie po policzku. Odsunęłam się od niego z przerażeniem po czym zadrżałam. Ten to zauważył i szybko ściągnął swoją kurtkę po czym nałożył ją na mnie. Moją uwagę przykuło jego zabandażowane  umięśnione ramię.
   - Spędzimy dużo czasu razem, London, więc pozwól, że Ci się przedstawię. – zdjął swoją okulary i cisnął nimi gdzieś w dal. Nawet nie zorientowałam się kiedy pisnęłam z przerażenia.
   - Jestem Sebastian, znany bardziej jako Conez.

__________________

Jak się podoba nowy wygląd bloga? Zaktualizowałam bohaterów :)
Mam dzisiaj wyjątkowo dobry humor dlatego dodałam ósemkę (która według mnie jest całkiem niezła, co jest dziwne) mimo małej ilości komentarzy jak na czterdziestu parę obserwatorów.
Jak nowy bloga? Zaglądaliście?
No to kochani, 
Wesołych Świąt!

22 komentarze:

  1. łooo kurwa, ale sie porobiło Conez ma London!! Jasna cholera...
    Ciekawe jak na to zareaguje Zayn, pewnie sie wkurwi...
    czekam na nexta weny i buziole ;**
    tobie też wesołych

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spodziewałam się tego ,że sam Conez po nią przyjdzie i na dodatek będzie taki ,taki no wiesz ... Rozdział bardzo fajny ,nie dziwię się ,ze tobie samej przypadł do gustu ,w każdym razie życzę weny i wesołych świąt i świetnego sylwestra :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty! B)
    Ciekawe co zrobi Zayn . . .
    Tobie również wesołych i dużo weeeny kochana <333

    OdpowiedzUsuń
  4. o matko o matko chce następny !!!!!!!!!!!!
    kocham to ♥
    jest genialny ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się porobiło. Rozdział wyszedł cudowny c;
    Ciekawe jaka będzie reakcja Zayn'a.
    Dużo weny i Wesołych Świąt c;

    OdpowiedzUsuń
  6. ooł ! o.O
    Ale się porobiło !
    Zayn, gdzie ty jesteś? Pomóż London !
    O matko, jestem ciekawa jak to się dalej potoczy! :>

    Wesołych świąt ♥ !

    Pozdrawiam.
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
  7. jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeej
    cudowny
    ja chcę już następny !!!
    wesołych świąt !!

    OdpowiedzUsuń
  8. WESOŁYCH ŚWIĄT . ! Mam nadzieje, że oni jej nic nie zrobią . ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny jak zawsze z reszta:D
    Czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  10. omfg *-* już się bałam, że Zayn jej coś zrobi... Wesołych świąt i weny! ;*
    pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  11. O rzesz kurwa. Ale się porobiło.
    Spodziewałam się tego, ale i tak to mną wstrząsnęło.
    Ciekawe jak Conez to rozegra. Zakładniczka ?
    Kiedy Zayn się zorientuje ? Wgl jak on mógł ją wypuścić !
    Najpierw pierdolił o bezpieczeństwie, a teraz co ?
    Yhh, mam nadzieję, że chociaż szybko zareaguje.
    I do tego sprawa z Polly... a może Kieran pomoże ?
    Nie mam pojęcia, jesteś nieprzewidywalna xD
    Bardzo fajny szablon :) Przejrzysty, gładko się czyta.
    Oczywiście, że wchodziłam na nowego bloga ! Świetny ! :D
    I na koniec życzę ci Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku ! Tylko bez alkoholu, haha ^^ Całuję i czekam na nn ;*
    M.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział jest po prostu niesamowity !!!
    Bardzo spodobało mi się twoje opowiadanie i myślę, że będę tutaj wcześniej wpadać. Postaram się także wszystko komentować, bo jak wiadomo każdy komentarz motywuję.
    Zyczę ci duuuużo weny w pisaniu i mam nadzieję, ze niedługo dodasz nastepny.
    A tymczasem zapraszam do siebie:
    ♥ http://wish-youu-were-here.blogspot.com/
    Zwiastun znajdziesz tutaj:
    ♥ http://www.youtube.com/watch?v=QNzWDwXMCUw&feature=youtu.be

    Bardzo zależy mi na tym, abyś zostawiła na nim jakiś ślad, gdyż chciałabym usłyszeć twoją opinię. Chciałabym pisać tak dobrze, choć w połowie jak ty i cóż... kocham twojego bloga i mam nadzieję, że wejdziesz. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Serdecznie zapraszam na nowy rozdział na naszym blogu, który jest napisany z perspektywy Harry'ego. Wejdź, przeczytaj, skomentuj, a możliwe, że ci się spodoba :)
    http://life-are-moments.blogspot.com/
    Pozdrawiamy Jamie ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurwa. Końcówka niemal dramatyczna. Ale będzie się działo...
    Piszesz bardzo ciekawie i rzadko zdarzają ci się błędy. Proponowałabym jednak justować tekst, gdyż estetyczniej to wygląda. ;)

    Pozdrawiam, życzę weny i zapraszam na http://used-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. odblokuj bloga just-trust-isiia999.blogspot.com Prosze

    OdpowiedzUsuń
  16. hej zablokowalas dostep do bloga just trust . dlaczego? wiele osob czyta ten blog a teraz tak po prostu nie możemy go czytac. jeśli to nie problem udostepnij go dla wszystkich lub tylko dodaj mnie do zaproszonych uzytkownikow. dziekuje.przemysl swoja decyzje ponieważ masz wspaniałego bloga i czyta go wiele osob . pozdrawiam Xx

    OdpowiedzUsuń
  17. SPAM SPAM SPAM
    FOLLOW YOUR HEART

    Dwójka przyjaciół, w młodości wybiera się w podróż dookoła świata. Za ich przyjaźnią, tak naprawdę kryje się wielka miłość. Niestety na jego drodze pojawia się ktoś inny i ich drogi rozchodzą się. Po latach dzieci zaciekawione wspomnieniami, zapiskami również wyruszają w taką podróż, samotnie.
    Los chce, aby się poznali.
    Zapraszam serdecznie na http://followyourheart-ff.blogspot.com/ ! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. teoretycznie? przeczytałam rozdział, ale nie skomentowałam. nie wiem, czemu. opuściłam się ogólnie u wszystkich, przez pewne sytuacje, ale skoro Ty komentujesz, więc vice versa. :)
    ta wojowniczość London mnie rozbraja. ma bardzo trudny charakterek, ale wiadomo, jest dziewczyną. tak samo jak ja, kiedy trzeba gra słodką. a te jej kompleksy...
    Zayn jest po prostu głupi. jak on mógł ją puścić? co, ma w sobie wielkie pokłady nadziei? haha (śmiech bez uczuć) jeśli myśli, że ona nie wpakowałaby się w kłopoty, to serio gościu musi mieć nadzieje, albo być naiwnym. obstawiam drugą opcję. w końcu to Malik.

    a ta jego brutalność... nic, tylko brać.

    Conez... wiedziałam, że to się sielanką nie skończy. nie mogło to tak ujść z wiatrem i przecież nie liczyłam nawet na to. więcej akcji, to jest to! miałam po prostu takie wrażenie, że Evander wcale nie ma jakiś zwidów, lub nic sobie nie ubzdurała. kilka razy tak miałam. naoglądałam się horrorów, a potem coś jebnęło w kuchni.

    to był mój kot.

    jeżeli chodzi o nowy wygląd, jest przejrzysty, a nagłówek oddaje jej piękno, którego nie dostrzega. a zielone oczy dają neonem już z kilometra. aczkolwiek mam uraz do tego koloru. raz kupiłam sobie beżową bluzkę miód-malina, a potem wylał mi się na nią sok. nie sprał się.

    i sto procent bawełny poszło się jebać.

    cóż to ja jeszcze... a, mam nadzieję, że kaca nie było specjalnie po sylwestrze! bo u mnie brak komentarza, wstałam w okolicach trzynastej.
    bloga tamtego odkryłam niedawno, ale nie miałam okazji skomentować.

    chyba zacznę to robić.

    no nic, do zobaczenia!

    Flick,
    Velvette .xx

    OdpowiedzUsuń
  19. o kurwa tylko tyle umiem napisać

    OdpowiedzUsuń
  20. Boski *u* Kocham ♥ Czekam na nn ♥

    OdpowiedzUsuń