piątek, 29 listopada 2013

Chapter - Six



    - Halo?
   Odetchnęłam z ulgą, kiedy znudzony głos Kierana rozdźwięczał po drugiej stronie aparatu komórkowego.  Jeszcze w życiu nie ucieszyłam się tak na dźwięk jego ochrypłego głosu.
   - Nie dało się wcześniej odebrać Wilson? – warknęłam do telefonu, starając się przybrać neutralny głos osoby „chorej”. – Wydzwaniam do ciebie od samego rana.
   - Uspokój się London. – mruknął. – Zostawiłem telefon w domu. Dopiero teraz mam go w rękach, Evander.
   - Czemu Cię nie było w szkole? – zapytałam oschle.
   - Polly się wygadała, co? – prychnął lekceważąco, na co ja otworzyłam szerzej oczy ze zdziwienia. – Nie mogłem się dzisiaj edukować.
   Wzięłam głęboki oddech powtarzając sobie w myślach ostatnie zdanie Kierana. Jak to nie mógł się dzisiaj „edukować”? Co to znaczy? A poza tym skoro nie był w szkole to gdzie był? Nie dawał żadnego znaku życia swojej dziewczynie tak samo jak Zayn dzisiaj. Kruczowłosy wyszedł bez słowa rano i do teraz nie wrócił, a Kieran zrobił dokładnie to samo z tą różnicą, że łaskawie odebrał mój telefon.
   Fakt, że Kierana i Zayna łączy coś z Conezem zaczynał być coraz bardziej prawdopodobny. A co najgorsze zaczął mnie przerażać.
   - Gdzie byłeś Kieran?
   - Musiałem coś załatwić, London. – oznajmił oschle.
   - Co takiego? – zaczęłam się wypytywać.
   - Uważam, że to nie jest twój interes. – warknął rozzłoszczony. Wzięłam kolejny głęboki wdech, aby się uspokoić.
   - Ja jednak uważam, że mój!
   - Na jakiej podstawie?! – krzyknął do słuchawki co wstawiło mnie w osłupienie. Kieran podniósł na mnie głos? Na mnie?
   - Jestem twoją najlepszą przyjaciółką i się o ciebie martwię, tak samo jak o twój związek z Polly, która zamartwia się o ciebie od rana i …
   - London, słuchaj mnie teraz. – wtrącił, łapiąc oddech. – Kocham Cię jak siostrę i zawsze będę, ale nie wtrącaj się w moje sprawy, okej? Mam teraz z Polly trudny okres i byłoby super gdybyś zostawiła nasz związek w spokoju.
   - Kieran co ty pieprzysz?! – weszłam mu w słowo, zapominając o moim zmodyfikowanym głosie. – Jeszcze wczoraj byliście wzorową parą, dbającą o swoje bezpieczeństwo i…
   - Właśnie najpierw patrzę na bezpieczeństwo twoje i Polly! – ponownie podniósł głos. – Słuchaj London, dzieje się źle na ulicach. Bardzo źle. Nie wychodź sama z domu jak jest ciemno, a broń Boże nie łaź po jakiś ciemnych uliczkach czy coś. – po drugiej stronie usłyszałam jak chłopak przeklnął cicho. – Najlepiej będzie jak będziesz trzymała się z daleka od różnych nieznanych typków. To samo tyczy się Polly.
   - Kieran o co chodzi? – zapytałam.
   - Po prostu raz mnie posłuchaj i rób to o co Cię proszę, zgoda?
  - Zgodzę się, jeżeli odpowiesz mi szczerze ja jedno ważne pytanie. – wtrąciłam przypominając sobie moją teorię.
   - Tak, obiecuję, że porozmawiam z Polly. – mruknął.
   - Nie chodziło mi o Polly, ale liczę, że to zrobisz bo ona zmysły traci co się z tobą dzieje!
   - To jak nie chodzi o Polly, to o co?
   - Chciałabym się zapytać czy znasz takiego jednego chłopaka. – wydukałam niepewnie rozglądając się za sobą, czy przypadkiem Zayn nie podsłuchuje całej rozmowy. Mimo, iż wiedziałam, że nie ma go w domu wolałam się upewnić. Az strach pomyśleć co mógłby mi zrobić kiedy dowiedziałby się, że rozmawiam z kimś o nim.
   - Mała, bez imienia i nazwiska nie odpowiem Ci. – wymruczał. – A coś nie tak z nim? Nachodzi Cię?
   - Nie, wszystko w porządku, tylko chciałam wiedzieć czy go znasz.
   - Nazwisko, London. – przypomniał mi, a ja wzięłam głęboki oddech, przymrużając powieki.
   - Znasz niejakiego Zayna Malika?
   Pomiędzy nami zapanowała cisza, której nie przerwał nawet szelest połączenia. Oddałabym głowę, że Kieran wstrzymał oddech i zaniemówił z wrażenia. Musiał o nim coś wiedzieć. Musiał wiedzieć kim jest Zayn skoro to była jego reakcja. Musi go znać skoro tak zareagował na jego nazwisko!
  - Nikogo takiego nie znam Lodnon. – rzucił oschle i rozłączył się. Zaskoczona odłożyłam sceptycznie komórkę i zerknęłam na wyświetlacz, gdzie odbiła się moja twarz.
   Zagubiony, przestraszony i rozdrażniony wyraz wkradł się na moją twarz.

________
 


   Próbując po raz kolejny od jakiś dwóch godzin dodzwonić się do Kierana, zaczęłam rozmyślać po co ja to robię. Po co chcę się dowiedzieć, co wspólnego mają ze sobą mój przyjaciel i … Zayn ? Może wcale nie chciałam wiedzieć. Może tylko obawiałam się o bezpieczeństwo kumpla ?
    - Gówno prawda – wymamrotałam cicho obalając moje durne myśli. Przyłożyłam po raz setny chyba ten cholerny telefon do ucha i czekałam, aż znowu usłyszę ten irytujący głos sekretarki. Niespełna chwilę później rzuciłam komórką o podłogę z wybuchu wściekłości.
   W tym samym momencie kiedy skrzyżowałam nogi na łóżko i oparłam brodę o moje dłonie, usłyszałam roznoszący się po całym domu trzask drzwi. Od razu wyprostowałam się i zeskoczyłam z łóżka przekręcając klamkę w drzwiach mojego pokoju.
   Zeszłam szybko ze schodów ignorując głośny tupot stawiany przez ciężar mojego ciała i szybkim krokiem skierowałam się do kuchni, gdzie zastałam nikogo innego jak mojego cholernego współlokatora popijającego piwo z puszki.
   - Gdzie byłeś? – naskoczyłam od razu na niego, pokazując mu mój gniew wywołany jego wyjściem bez żadnego poinformowania mnie.
   - Nie twój interes, blondyneczko. – odparł obojętnie, siorpając łyk alkoholu. Bez zastanowienia podeszłam do niego i z całych sił wyrwałam mu puszkę piwa oblewając przy tym go i siebie. Dopiero kiedy wylewałam jej zawartość do zlewu uświadomiłam sobie, że Zayn będzie wściekły.
   - Za bardzo sobie pozwalasz, wiesz Evander? – jego głos był ciężki i chropowaty. Akcent nie budził we mnie jakichkolwiek uczuć ekscytacji. Przemawiała przez niego czyta złość.
  - Mogłeś mi normalnie odpowiedzieć. – mruknęłam pod nosem wciąż stojąc do niego tyłem. Bałam się odwrócić, chociaż z drugiej strony chciałam zobaczyć czy po raz kolejny posyła mi te lodowate spojrzenie.
   - A co ja Ci się mam kurwa tłumaczyć?!
   - Raczej tak skoro wpakowałeś mnie w to gówno!
   - Nikt Ci nie kazał za mną iść Evander! – odwróciłam się do niego i zagryzłam z wściekłości zęby. Teraz to była moja wina, tak?
   - Gdybym za tobą wtedy nie poszła, on by Cię zadźgał prawdopodobnie na śmierć ty Idioto! – wrzasnęłam, ledwo powstrzymując się od spoliczkowania go. Mój strach zastąpił gniew sprowokowany jego brakiem wdzięczności.
   - Czyli uważasz, że jestem słaby, tak? – podszedł do mnie i rzucił mi piorunujące spojrzenie. Ledwo kontrolował swoje odruchy.
   - TAK! – odsunęłam się od niego i skierowałam się do salonu wymachując w gniewie rękoma. – Jesteś słabym skurwysynem uważającym się za Bóg wie co! A w rzeczywistości jesteś palantem i tchórzem, oraz pieprzonym niedowiarkiem bo nie potrafisz zaakceptować faktu, ze zawdzięczasz mi  życie!
   Stanęliśmy twarzą w twarz i wpatrywaliśmy się w swoje oczy bez opamiętania. Tylko świadomość, że chłopak był największym dupkiem na ziemi powstrzymywała mnie, aby zachłannie wpić się w jego usta. Zayn już miał mi odpowiedzieć, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. Spojrzałam w stronę drzwi po czym ponownie zawiesiłam wzrok na Maliku, który ani drgnął.
   - Spodziewasz się kogoś, blondyneczko? – zapytał z furią, przybierając ściszony głos. Zacisnął swoje dłonie  w pięści i wciąż piorunował mnie tym spojrzeniem, kiedy ja brałam głębokie oddechy starając się uspokoić i opanować drżenie wywołane natrętnym dzwonkiem.
   Wyminęłam Malika zastanawiając się kto chciałby złożyć mi wizytę. Próbując opanować drżenie moich dłoni oraz nie równe wdechy zbliżyłam się do drzwi po czym mozolnie naparłam ręką na klamkę przekręcając ją. Otworzyłam drzwi na oścież i do mojego mieszkania wbiegła postać wściekłego Kierana.
   Mój przyjaciel nawet na mnie nie spojrzał tylko skierował się do salonu gdzie stał Malik z zaciśniętymi pięściami i obserwował tym swoim lodowatym spojrzeniem hol.
   Nie zdążyłam wziąć głębokiego wdechu kiedy Kieran rzucił się na Zayna i uderzył go z całych sił w twarz. Popchnął go na ziemię po czym zaczął go kopać w brzuch nogą cały czas wymieniając najgorsze obelgi jakie świat słyszał.
   Nagle Zayn uderzył mojego przyjaciela w piszczel na co ten głośno syknął  przestając okładać Malika. W ciągu tego ułamku sekundy Zayn pozbierał się zwinnie z podłogi po czym przyparł agresywnie Kierana do ściany. Malik włożył w to tyle siły, że zdjęcia wiszące jeszcze na arbuzowej ścianie spadły z hukiem na ziemię. Szklane ramki podtrzymujące fotografię rozbiły się stykając z podłogą.
   Pisnęłam w przerażenia.
   Malik zaczął okładać Kierana pięściami doprowadzając jego twarz do zakrwawionej mozaiki. Miałam już podbiec przerażona do nich i rozdzielić ich, kiedy czyjaś delikatna dłoń ścisnęła moją. Zaniepokojona i wystraszona przeniosłam wzrok na bok. Moje zawilgotniałe e oczy napotkały zdezorientowaną i równie wilgotną co moja, twarz Polly. Mimo przerażonego wyrazu twarzy nadal była chodzącym terminem piękna.
   - Niczego Cię  życie nie nauczyło? – warknął wściekle Zayn przestając okładać Kierana pięściami, jednak cały czas przytrzymywał go za skrawek koszulki do ściany. Z jego skroni ciekł stróżek krwi, który wprawił mnie w panikę. On krwawił.
   - Odwal się od London – wychrypiał Kieran wypluwając cieknącą krew z jego ust. Jeszcze w życiu nie widziałam kogoś tak pobitego. Zdałam sobie sprawę, że Zayn nie sprawiał wrażenia groźnego i niebezpiecznego kryminalisty.
   On nim był.
   A nawet kimś gorszym.
   - Nie będziesz mi mówić co mam robić szczeniaku. – syknął Zayn przez zęby po czym rzucił Kierana na podłogę. Polly bez wahania puściła moją dłoń i podbiegła do swojego chłopaka. Nie wiedziałam jak się zachować.
   - Coś ty mu zrobił?!  - wrzasnęła Polly przeczesując pokryte krwią włosy Kierana. Chłopak oddychał głośno i ciężko. Poczułam jak mała jedna słona łza spłynęła po moim policzku.
   - TY DRANIU! – moja przyjaciółka straciła panowanie nad sobą i podeszła do Zayna mierząc w niego otwartą dłonią. Kiedy przymknęłam powieki będąc pewna, że zaraz usłyszę charakterystyczny dźwięk spoliczkowania, usłyszałam tylko jęknięcie.
   Zayn przytrzymał nadgarstek Polly nie patrząc nawet na nią. Moja przyjaciółką jęknęła kilkakrotnie z bólu, który zadawał jej chłopak, jednak on się tym nie przejmował. Nawet na nią nie spojrzał.
   Jego wzrok był skierowany na moją wystraszoną osobę. Jego tęczówki stały się niemal czarne jak noc. Zmarszczył brwi po czym zacisnął usta w wąską linię.
   - Puść ją skurwysynie.  –wychrypiał swoim słabym głosem Kieran. Malik spojrzał na niego po czym puścił Polly delikatnie odpychając ją od siebie. Podszedł do leżącego na ziemi i wciąż zwijającego się z bólu Kierana i uderzył go butem w twarz.
   - Przestań! – byłam pełna podziwu dla samej siebie, że zdobyłam się na odwagę, aby to powiedzieć. Wciąż stałam w miejscu i nie umiałam pohamować drżenia. – Do cholery, przestań już!
   Malik uniósł wściekłe spojrzenie i zatrzymał je na mnie. W jego oczach widziałam pogardę i wściekłość. Chciałam podbiec do niego i przeprosić. Nie wiem za co, ale chciałam to zrobić. Czułam się winna. Winna temu wszystkiemu.
   Zayn przeklnął cicho pod nosem po czym spuszczając ze mnie wzrok skierowała się do wyjścia. Kiedy przeszedł obok mnie nie zawracając sobie głowy, aby cokolwiek mi powiedzieć zachciało mi się płakać. Zakodowałam jak trzaska drzwiami frontowymi i zostawia mnie samą.
   Zostawił mnie.
   - London! – przeraźliwy głos Polly od razu powstrzymał lawinę łez, chcących się uwolnić z moich oczodołów. Przetarłam oczy po czym podeszłam do klęczącej Polly. Kiedy ujrzałam zakrwawionego i posiniaczonego Kierana miałam ochotę krzyczeć. Chciałam wykrzyczeć jak bardzo nienawidzę swojego życia.

________


   - Jak się czuje Wilson? – zagadnęłam do telefonu leżąc na łóżku bezczynnie od jakiś kilku godzin wpatrując się w sufit. Ten kwiatowy motyw zaczynał mnie irytować.
   - Już lepiej. – odparła Polly po drugiej stronie słuchawki. – Opuchlizna zeszła mu już trochę z oka i z ust. W przyszły poniedziałek postaram się wyciągnąć go do ludzi.
   - To dobrze. – wymruczałam.
   - A co u ciebie? – miałam nadzieję, że moja przyjaciółka nie rozpocznie tego tematu. – Wrócił do domu?
   - Nie. – połknęłam tę cholerną gulę w gardle, pojawiającą się za każdym razem, kiedy o nim pomyślałam. – Jak wyszedł cztery dni temu, nie widziałam go. Już nie wiem co mam wymyślać mojej mamie, kiedy dzwoni.
   - Może powiedz jej prawdę. – zaproponował. – Może wszystkim powinnaś powiedzieć prawdę London.
   - Polly obiecałam Ci, ze wszystko wam wytłumaczę, ale … w swoim czasie. – odkąd moi przyjaciele przyjechali do mojego domu, a Kieran pobił się z Malikiem, wydało się, że nie jestem chora i cały czas wolny spędzam z nim. Nigdy nie widziałam tak wściekłej Polly kiedy odkryła, że ją okłamałam.
   - Obiecaj mi tylko, że nie wpakujesz się w jakieś kłopoty z tym kryminalistą. – za późno, pomyślałam przyrzekając rudowłosej. – Jak się wyrobię to zawitam do ciebie wieczorem.
   - Dobrze. – odpowiedziałam wracając do pozycji siedzącej. – Pozdrów ode mnie Kierana.
   - Przekażę, ale nie liczyłabym na odpowiedź. – dodała smutno.
   - Wiem o tym. – nacisnęłam czerwoną słuchawkę i odłożyłam komórkę na nocny stolik. Przetarłam twarz dłońmi po czym zamknęłam oczy i wróciłam do pozycji leżącej.
   Kieran przestał się odzywać do mnie za to, że nie powiedziałam mu o Zaynie. Nie dość, że pobił się z nim o mnie i ucierpiał to stracił do mnie zaufanie. Rozumiałam go. Sama nienawidziłam samej siebie, więc nie miałam do chłopaka żadnych wyrzutów sumienia. Chciałam tylko, aby szybko wrócił do zdrowia.
   Polly zaczęła trzymać mnie na dystans. Takie rozmowy telefoniczne były codziennością i bardziej przypominały zeznania na komisariacie, gdzie ja byłam ta złą, a ona był gliną. Miała również do mnie żal za to wszystko. Była zła głównie za moje kłamstwa, które nigdy wcześniej nam się nie zdarzały.
   Moja mama z dnia na dzień robiła się bardziej podejrzliwa. Z każdym telefonem jej ton wyrażał falę negatywnych emocji. Nie chciała mi mówić dlaczego jest taka wściekła, ale wiedziałam, że chodzi o Malika. Jego brudy z rodzinnego miasta musiały ujrzeć światło dzienne przez moją mamę. Na domiar złego musiałam ją okłamywać, że Zayn siedzi jak mysz Kościelna grzecznie w domu i udaje porządnego obywatela, podczas, gdy nie widziałam go od czterech dni!
   No właśnie – Zayn. Odkąd wyszedł z domu przed czterema dobami, nie widziałam go na oczy. Na każdym kroku zastanawiałam się gdzie jest, co robi, czy wszystko z nim w porządku. A nie powinnam ! Martwiłam się o niego bardziej niż o Kierna. I najgorsze było to, że zamiast współczuć mojemu przyjacielowi jak i odczuwać poczucie winy względem niego, współczułam Malikowi ! Martwiłam się o tego … kryminalistę, który zmasakrował twarz mojego przyjaciela. Bałam się, że ktoś mu coś zrobi podczas, gdy powinien siedzieć tutaj ze mną. Wolałabym słyszeć obelgi kierowane w moją stronę z jego ust, zamiast siedzieć z pustym domu zamartwiają się gdzie ten skurwysyn jest!
   Powinnam go nienawidzić! I tak też sobie wmawiałam tyle, że …
     …. z negatywnym skutkiem. 


_______________________________

  Rozdziały będą się pojawiać zdecydowanie częściej. Mam nadzieję, że rozdział szósty wam się spodobał choć przyznam, że ja się ubawiłam pisząc go.
Zrobicie mi tę przyjemność i dobijecie do 25 komentarzy?
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia!

28 komentarzy:

  1. Świetny rozdział ! Bardzo mi się podobał :D kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Ubawiłaś? xD Rozdział jest bardzo faaajny :) Ciekawe, gdzie podziewa się Zayn?
    Pozdrawiam! x

    OdpowiedzUsuń
  3. zajebisty rozdział ♥ też jestem ciekawa gdzie wcięło Malika czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zawsze rozdział jest świetny <3
    Cieszę się, że rozdziały będą częściej c:
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochamm <3 superowy roździał <3 czekam na nextt <3 !! /Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny rozdział :) Super piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  7. KURWAJEGOMAĆ.
    Mam tyle do powiedzenia, a mam tylko godzinę na komputerze i właśnie ją kończę.
    No nic, tylko tyle, że rozdział był omxioxmxioxmxioxm i czekam na resztę.

    Flick,
    Velvette .xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały rozdział!
    Malik, gdzie ty się podziewasz ?
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział:D
    Ciekawe gdzie podziewa się Malik.
    Czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  10. o jezusie, ale się porobiło.. o.O
    Ciekawe gdzie to Zayn się obraca..
    London coś zaczyna czuć do Malika, skoro się tak o niego martwi.. :>
    Uwielbiam tę historię ♥

    Pozdrawiam.
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
  11. Super . Gdzie jest Zayn . ? Wszystko si komplikuje ... Czekam na nn . :)

    OdpowiedzUsuń
  12. pewnie wróci haha <33
    rozdział wspaniały, nie moge doczekać się następnego !
    *__*

    OdpowiedzUsuń
  13. Ej no! O co kurwa chodzi? Ja jestem zdezorientowana i chce wiecej!!!!!!!! Rozdzial mega i czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  14. O KURWA *_______*
    Nie wiem co powiedzieć.
    Rozdział wyszedł zajebiście ! :D
    Kompletnie się tego nie spodziewałam ;3
    Jprdl, Kieran i Malik O.O
    Tylko co się z nim, do cholery, dzieje ?!
    Czyżby zdanie London tyle dla niego znaczyło ?
    Niech wraca i się kurwa tłumaczy !
    Mam nadzieję, że Polly trochę zejdzie z L.
    Także czekam na następny ;**
    Który pojawi się szybciej, yeey ! ;)
    M.

    PS Zawsze piszę komentarze na pół strony. Tylko twoje opowiadanie tak na mnie działa xD Brakuje mi słów :P Bravo ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Co czuję po przeczytaniu tego rozdziału? Nie wiem, czy da się to opisać słowami. Akcja się zoraz bardziej zawija. Myślałam, że Kieran jest zły, a on ... martwi się o London? WTF?! XD Nie rozumiem tylko, dlaczego Polly powstrzymywała London przed interwencją. Jakaś tajemnica? :)
    Szkoda mi Evander... tak naprawdę nic nie zrobiła, a tylko niechący wplątała w dość trudną sytuacje. A Malik... Cóż, wyszedł ci zajebisty! Kocham go w takim wydaniu najbardziej! Taki zimny dukinsyn XD
    Wybacz, że komentarz wyszedł taki, jaki wyszedł. Podekscytowanie robi swoje ^^
    Czekam na nexta! Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga : http://flower-of-innocence.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę tu tylko, by zawiadomić cię o zmianie adresu bloga :
      http://the-innocent-flower.blogspot.com/
      Mogłabyś mnie o następnym rozdziale poinformować? Jeżeli nie, to proszę chociaż o to, byś mnie i o tym zawiadomiła, bo nie chcę zgubić twojego bloga XD

      Usuń
    2. Jasne :) Poinformuję - dzięki za wzmiankę o zmianie adresu!

      Usuń
  16. Sorki za słowa ale jest po prostu zajebisty !!♥♡

    OdpowiedzUsuń
  17. <3 masz serducho za wspaniały rozdział i niestety tylko tyle bo jestem padnięta -.-

    OdpowiedzUsuń
  18. On jest genialny ! Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana przeczytałam cały blog na jednym tchu ! :)
    Kiedy nowy rozdział ?:)

    OdpowiedzUsuń
  20. W końcu przeczytałam wszystkie rozdziały! Bijcie brawa i składajcie pokłony, aha!
    Na początku chciałam Ci bardzo podziękować za te wszystkie długie, piękne i motywacyjne komentarze. Jesteś cudowna, dziękuję <3
    No i oczywiście muszę Cię przeprosić, że tak długo to wszystko trwało (mam na myśli moje czytanie Twojego opowiadania).
    Rozdział jest pełen emocji i trzymał mnie w napięciu do samego końca. Zayn jest taki seksowny w roli złego chłopca, który lubi pobawić się bronią. Rany, mieszkać z takim ogierem pod jednym dachem, to coś wspaniałego!
    Strasznie mi się podobała scena, kiedy Zayn przekonał London, że jest piękna. Zayn ma racje dziewczyno! Uwierz w siebie, a wyszczuplające wdzianka oddaj mi!
    Od samego początku lubiłam Kierana. Wydaje się być świetnym facetem, który lubi dobry przypał. Strasznie się zdziwiłam, że ma on coś wspólnego z brudnymi interesami. Nie wiem o co chodzi w tej całej sprawie i strasznie mnie to męczy, bo nie lubię być w niewiedzy :C
    London jest taką zakompleksioną dziewczyną ze słabą psychiką. Z jednej strony przypomina mnie, co mi się podoba, ponieważ czuję z nią jakąś więź.
    Oczywiście jestem ogromną fanką Zayna i London. Oni muszą być razem i to jak najszybciej! Albo przynajmniej niech się pocałują, proszę! :C Uwielbiam ich i chcę słodkie momenty z udziałem tej dwójki.
    Jesteś cudowna i masz ogromny talent. Bardzo Ci tego zazdroszczę i od dziś jestem Twoją stałą czytelniczką :))
    Pozdrawiam i życzę weny <3
    PS Przepraszam jeżeli znajdziesz jakieś błędy w mojej zacnej wypowiedzi, ale padam na twarz, a po drugie i tak jestem w tym beznadziejna, także.. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. *-* Super rozdział! London ma w sobie coś takiego, ze nie da sie jej nie lubić :) Dopiero teraz trafiłam na twojego bloga i z zapałem czytam wszystkie rozdziały:D Świetnie piszesz!
    http://martwazjawa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń